Rywal pod lupą: Skra Częstochowa

Ełkaesiacy w piątkowy wieczór powalczą ze Skrą Częstochowa o to, aby kontynuować swoją dobrą serię i poprawić przed końcem roku swoją sytuację w tabeli ligowej. W naszej stałej rubryce przedstawiamy sylwetkę „Skrzaków”.

Beniaminek z zaskakującymi rezultatami

Przed sezonem nikt nie typował, że Skra wejdzie z przytupem do rozgrywek, szczególnie zważywszy na fakt, że do I Ligi awansowała po barażach, podchodząc do nich z 6. miejsca w tabeli. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Początkowo częstochowianie przeplatali pozytywne wyniki z porażkami, walcząc o ligowy byt. Pokazali jednak, że potrafią postawić się faworytom – już w drugiej kolejce, w meczu z ŁKS-em, postraszyli „Rycerzy Wiosny” możliwym remisem, choć do tego ostatecznie nie doprowadzili. Miny mogły zrzednąć zaś w Legnicy po podziale punktów ze Skrą, czy w Gdyni po porażce z beniaminkiem.

Ostatnie tygodnie były szczególnie udane dla Skry. Zanotowali serię czterech zwycięstw z rzędu, ostatecznie zakończoną w zeszły weekend sromotną porażką z Koroną Kielce. Mimo tego, częstochowianie znajdują się na 9. miejscu w tabeli, a od strefy spadkowej dzieli ich 10 punktów. Taka postawa „Skrzaków” tym bardziej może budzić podziw, zważywszy na fakt, że z powodów problemów infrastrukturalnych wszystkie swoje mecze rozgrywają na wyjeździe. Klub spod Jasnej Góry nie ma zatem w żadnym ze spotkań atutu własnego boiska. Choć do końca rozgrywek jeszcze daleko i wiele się może zmienić w układzie tabeli, tak niewątpliwie częstochowianie zdążyli przedstawić się już jako groźny rywal dla każdego klubu – niezależnie od tego czy znajduje się w czołówce, czy też nie.

Adam Mesjasz, kluczowe ogniwo częstochowian – fot. Karol Słomka/400mm.pl

Gra na „zero z tyłu”

Sztab szkoleniowy częstochowian stara się przede wszystkim w pełni wykorzystywać atuty swojego składu. Ciężko byłoby im o stworzenie drużyny grającej piłką, nastawionej na ofensywę, ale mimo tego potrafią notować dobre rezultaty. „Skrzacy” częściej oddają futbolówkę rywalowi, starając się przede wszystkim zaryglować dostęp do swojej bramki. To im wychodzi dosyć dobrze – w aż 9 spotkaniach zachowali czyste konto, a w tym sezonie stracili, jak na razie, 18 bramek. Taki bilans wpuszczonych goli plasuje ich na 3 miejscu w tej statystyce, ex aequo z Sandecją, GKS-em Tychy, Arką, Chrobrym i ŁKS-em.

Od czasu 9. kolejki I Ligi Skra konsekwentnie stawia na taktykę z trójką stoperów, która uwydatnia ich atuty i wpisuje się w założenia, które starają się zrealizować na murawie. Szybcy wahadłowi napędzają płynnie grę z kontrataków, które potrafią być w wykonaniu „Skrzaków” dosyć groźne. Jednakże, najniebezpieczniejszą bronią w rękach częstochowian są stałe fragmenty gry, przy których posiadanie m.in trójki wysokich stoperów jest dodatkowym atutem. Na 13 strzelonych przez nich bramek ponad połowa padła właśnie po stałych fragmentach gry.

Wzrost daje liczby

Informacja dotycząca tego, że najwięcej bramek mają wysocy zawodnicy nie będzie tutaj dużym zaskoczeniem. W czołówce strzelców, z 3 bramkami na koncie znajdują się Adam Mesjasz (mierzący 1.88 m) oraz Kamil Wojtyra (1,90 m). Dwoma golami pochwalić może się inny rosły zawodnik, Maciej Mas (1,93 m), a także wybijający się z tej reguły ofensywny pomocnik, Mikołaj Kwietniewski.

Największą liczbą asyst, bo trzema, może pochwalić się zaś Piotr Nocoń – ofensywny pomocnik, często zamieszany w rozgrywanie stałych fragmentów gry.

Przemysław Sajdak w barwach ŁKS-u – fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport

Stary znajomy w szeregach „Skrzaków”

Na murawie Stadionu Króla biało-czerwono-biali spotkają się ze starym kolegą z szatni, Przemysławem Sajdakiem. Młody pomocnik w trakcie dwóch lat pobytu w ŁKS-ie nie zdołał wywalczyć sobie stałego miejsca w składzie, a utrata statusu młodzieżowca także mogła być jednym z argumentów, które stały za pożegnaniem się z zawodnikiem pochodzącym z Krosna.

Po transferze do Częstochowy szybko wskoczył do pierwszej jedenastki Skry, jednakże szybko na przeszkodzie stanęła mu kontuzja, która wyłączyła go z gry na kilka tygodni. Po powrocie do zdrowia stał się ponownie ważnym ogniwem składu „Skrzaków„, zatem jego obecność od 1. minuty w meczu z ŁKS-em nie będzie dużym zaskoczeniem.

Fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport