Rywal pod lupą: Resovia

Już w niedzielę ŁKS zmierzy się na własnym stadionie z Resovią. Standardowo jak przed każdym meczem zaglądamy do obozu najbliższego rywala i bierzemy go pod lupę.

Letnia przebudowa

Resovia jest jedną z pierwszoligowych drużyn, w której w letnim oknie transferowym sporo się działo. I to zarówno pod kątem przyjść, jak i odejść z klubu. Choć udało się utrzymać trzon zespołu, który w poprzednim sezonie walczył o utrzymanie, to z „Sovią” pożegnało się aż 18 piłkarzy, którzy nie znaleźli się w planach na nowe rozgrywki.

W drugą stronę powędrowało zaledwie 13 piłkarzy, z czego 3 to piłkarze drugiej drużyny Resovii.

Słaby początek sezonu

Początek bieżących rozgrywek dla podopiecznych Radosława Mroczkowskiego nie jest optymistyczny. Na 6 rozegranych spotkań Resovia wygrała zaledwie raz – z GKS-em Tychy – 3 razy remisowała i 2 razy schodziła z boiska pokonana. Zgromadzone w tym czasie 6 punktów uplasowało „Dumę Rzeszowa” na odległym, 11 miejscu ligowej stawki.

Wiecznie groźni

Korzystając z piłkarskiej nomenklatury, Resovię można określić jako wiecznie groźny i nieprzewidywalny zespół. Piłkarze z Rzeszowa potrafią napsuć sporo krwi rywalom, co udowodnili chociażby w ostatnim meczu z liderem – Koroną Kielce. Zdecydowanie jest to przeciwnik, którego nie można lekceważyć i na którego trzeba uważać przez cały mecz.

Tajna broń na ŁKS

Łódzkiemu Klubowi Sportowemu w ostatnim czasie lubią strzelać jego byli piłkarze. Resovia ma w swoich szeregach taką tajną broń – Jakuba Wróbla. Napastnik drużyny z Rzeszowa występował w ŁKS-ie przez pół roku i nie zdobył w tym czasie żadnej bramki. W aktualnym klubie również nie grzeszy skutecznością, a swoją ostatnią bramkę zdobył… w meczu Resovia – ŁKS rozgrywanym w kwietniu.

ŁKS nie leży Mroczkowskiemu

Do tej pory Radosław Mroczkowski mierzył się z „Rycerzami Wiosny” czterokrotnie. Dwa razy jako szkoleniowiec Widzewa i po razie jako trener Zagłębia SosnowiecResovii. Bilans tych spotkań zdecydowanie przemawia za ełkaesiakami, którzy wygrali dwa razyraz zremisowali i jeden raz schodzili z boiska pokonani.

fot. Resovia