Plusy i minusy po meczu z GKS-em Tychy

Inauguracja sezonu 2021/22 w wykonaniu Łódzkiego Klubu Sportowego już za nami. Gracze Kibu Vicuñi zremisowali na ciężkim terenie, w Tychach 1:1, choć byli stroną przeważającą. Zapraszamy do zapoznania się z naszymi „Plusami i minusami” dotyczącymi gry biało-czerwono-białych.

Plusy:

+ występ Mateusza Bąkowicza

Bardzo dobry pierwszy pełny mecz w barwach ŁKS rozegrał Mateusz Bąkowicz. Młodzieżowiec niespodziewanie wskoczył do wyjściowej jedenastki „Rycerzy Wiosny” i pokazał się ze świetnej strony. Prawy obrońca grał bardzo dojrzale i nie pękał w starciach z bardziej doświadczonymi graczami z Tychów. Młodzieżowiec dobrze wywiązywał się ze swoich zadań w defensywie, ale dołożył też sporo pod bramką rywala. W pierwszych fragmentach było widać, że grający z „Bąkiem” na prawej stronie Pirulo, nie do końca ufa zawodnikowi i często wybierał inne możliwości do zagrania, choć miał świetnie ustawionego obrońcę. W kolejnych minutach Hiszpan zauważył, że Bąkowicz dobrze sobie radzi i więcej grał z nim piłką. Po takim spotkaniu nie ma wątpliwości, że 20-latek powinien dostać kolejną szansę w starciu ze Skrą Częstochowa. 

+ świetny Dominguez

Antonio zagrał koncertowo w tym meczu. Bardzo dobre próby uderzeń z dystansu, świetne otwierające podania do przodu oraz kapitalne długie przerzuty tylko podbijały jego ocenę za występ, przeciwko GKS.  Hiszpan zdobył kapitalną bramkę z ponad 20 metrów. Pomocnik był generałem w środkowej strefie boiska i przez niego przechodziło większość akcji ofensywnych.

+ udany debiut Javiego Moreno

Hiszpański skrzydłowy wystąpił w pierwszym składzie na lewym skrzydle. Już przy pierwszych kontaktach z piłką pokazał niesamowitą lekkość w grze. 24-latek ma doskonałą kontrolę nad piłką. Javi potrafi w mgnieniu oka zrobić bardzo szybki niesygnalizowany zwód, po którym mija rywali jak tyczki. Bardzo solidny obrońca GKS, Maciej Mańka nie miał lekkiego życia z debiutantem w zespole Kibu Vicuñi. Do pełni szczęścia wychowankowi Almerii brakowało gola, a sytuacji żeby trafić do siatki miał kilka. Moreno świetnie zaprezentował się łódzkim kibicom i po takim występie oczekiwania wobec niego na pewno wzrosną. Liczymy na pierwszego gola w starciu ze Skrą!

+ gra ofensywnych pomocników

W piątkowy wieczór, w Tychach zaimponował nam kwartet ofensywnych pomocników ŁKS. Antonio Dominguez, Javi Moreno, Pirulo oraz Michał Trąbka momentami bawili się z defensywą gospodarzy. Czwórka pomocników kreowała bardzo dużo sytuacji, które to własnie oni najczęściej kończyli strzałami na bramkę. Często wymieniali się pozycjami i widzieliśmy ich praktycznie na każdej ofensywnej pozycji. Pomocnicy ŁKS-u są największym atutem zespołu i to było widać w tym meczu.

+ dominacja przez większość meczu / duża ilość strzałów 

Łodzianie przez większość meczu dominowali nad rywalem. Gracze z al. Unii od pierwszej minuty bardzo dobrze weszli w mecz i było widać w nich bardzo dużą chęć zdobycia bramki. Podopieczni Kibu Vicuñi oddawali bardzo dużo strzałów, głównie z dystansu. W ostatnim miesiącach mało widzieliśmy tego elementu gry u ełkaesiaków i można przypuszczać, że spory nacisk na to kładł latem, trener ŁKS. Po jednym z takich strzałów, autorstwa Domingueza, łodzianie wyszli na prowadzenie.

+ solidność Dąbrowskiego w defensywie

Imponujący występ przeciwko „Tyskim” zaliczył Maciej Dąbrowski. Wicekapitan ŁKS był liderem defensywy biało-czerwono-białych i nie raz ratował drużynę w opresji. „Dąbkowi” w tym meczu przytrafił się jeden większy błąd przy wyprowadzeniu piłki, ale chwilę później sam go naprawił skuteczną interwencją. Doświadczony stoper dobrze wprowadzał piłkę, dzięki czemu ŁKS szybko przesuwał akcję pod pole karne rywali.

Minusy:

⛔ kontuzja Domingueza

Dziesięć minut przed końcem spotkania bardzo poważnie wyglądającej kontuzji nabawił się Antonio Dominguez. Pomocnik był najlepszym zawodnikiem ŁKS, w tym meczu i jego ewentualna utrata, w kolejnych spotkaniach może być dużym problemem dla Kibu Vicuñi. Wydaje się na pierwszy rzut oka, że Hiszpan ma problem z mięśniem uda, ale czekamy na oficjalne potwierdzenie z klubu.

⛔ słabszy ostatni kwadrans 

Tak jak wspominaliśmy wyżej, ŁKS był stroną dominująca przez większość tego spotkania. Jednak w końcówce meczu łodzianie trochę oddali pola do gry gospodarzom i pod bramką Kozioła czasami było bardzo groźnie. Bramkarz ŁKS popełnił jeden błąd w tym meczu, ale niestety bardzo kosztowny, który skutkował utratą gola. Po tej wpadce był nadal skoncentrowany i zaliczył kilka dobrych interwencji. W ostatnim kwadransie widać było po ełkaesiakach, że mocno „wypompowali” się przez te 75 minut, kiedy dominowali nad przeciwnikiem i końcówka meczu należała do rywali. Nie doszukiwalibyśmy się tutaj problemu z przygotowaniem motorycznym zespołu.

⛔ brak sytuacji wykreowanych Juriciowi

Na nowego napastnika po meczu z GKS-em spadła spora krytyka – naszym zdaniem niesłuszna. Stipe Jurić rozegrał 71 minut i praktycznie nie miał ani jednej sytuacji do zdobycia gola. Jedyną okazję miał w pierwszej połowie po podaniu od Bąkowicza, ale nie trafił w piłkę. Gola i tak by nie było, gdyż Chorwat był na spalonym. 22-latek w większości akcji ofensywnych pokazywał się do gry swoim kolegom z drużyny, ale ci bardzo często mieli inne pomysły na rozwiązanie akcji ofensywnej. Były młodzieżowy reprezentant Bośni i Hercegowiny dużo pomagał też w defensywie. W pamięć zapadła nam jedna akcja z drugiej połowy, kiedy to napastnik stracił piłkę pod polem karnym „Tyskich”, ale od razu ruszył w kierunku swojej bramki i udało mu się zatrzymać akcję GKS-u, we własnym polu karnym. Stipe „wybiegał” ten mecz – bardzo często wysoko pressował obrońców rywala i przełożyło się to na odbiory piłki blisko bramki Jałochy. Na pewno minusem jest to, że ofensywny kwartet pomocników ŁKS nie wykreował swojemu napastnikowi ani jednej sytuacji bramkowej.

⛔ skuteczność

Ełkaesiacy oddali w tym spotkaniu 21 strzałów na bramkę Jałochy. 8 z nich było celnych, ale tylko jeden raz piłka zatrzepotała w siatce GKS-u. Większość tych celnych strzałów nie sprawiała problemów bramkarzowi gospodarzy – najczęściej łodzianie uderzali w środek bramki, choć sytuacje były naprawdę klarowne. Przy tylu sytuacjach co wykreowali sobie zawodnicy z al. Unii – powinni to spotkanie przechylić na swoja stronę. W ŁKS-ie wszystko „chodziło” tak jak należy do momentu finalizacji akcji. Obyśmy w kolejnym spotkaniach nie mieli tego samego problemu.

⛔ brak ogranego młodzieżowca na ławce

W tygodniu poprzedzającym mecz, kontuzji łydki nabawił się Piotr Gryszkiewicz. W jego miejsce do składu wskoczył Mateusz Bąkowicz, który zagrał bardzo dobre spotkanie. Warto go docenić za ten występ, ale w przypadku gdyby zagrał słabiej to trener nie miałby konkretnej alternatywy, w postaci ogranego młodzieżowca. Na ławce byli tylko bramkarz Dawid Arndt i Dariusz Gmosiński, który w piątek awaryjnie przyjechał do Tychów, bo okazało się, że Gryszkiewicz nie będzie gotowy, aby znaleźć się w kadrze meczowej. Mamy nadzieję, że Bąkowicz nadal będzie prezentował taką dyspozycję jak przeciwko GKS, choć wydaje nam się, że w pierwszym zespole jest spory problem z obsadą młodzieżowca. Niewykluczone, że klub postara się jeszcze pozyskać kogoś do końca okienka transferowego, aby wzmocnić rywalizację wśród młodych zawodników.

Foto: ŁKS Łódź / Cyfrasport