Plusy i minusy po meczu z GKS-em Jastrzębie

Pomimo prowadzenia 2:0 w meczu z GKS-em Jastrzębie, ełkaesiakom nie udało się dowieźć zwycięstwa do końca i ostatecznie drużyny podzieliły się punktami. Jak po każdym spotkaniu postanowiliśmy pochwalić podopiecznych Kibu Vicuñi za to co było dobre w ich grze, oraz zganić za to co nie funkcjonowało tak jak powinno. 

Plusy:

+ gol strzelony w trudnym fragmencie meczu

Ełkaesiacy źle weszli w ten mecz i od początku mieli spore problemy z dobrze funkcjonującym zespołem z Jastrzębia. W poprzednich miesiącach rzadko zdarzała się taka sytuacja, że biało-czerwono-biali zdobywali bramkę, w słabszym dla siebie okresie gry. Tak się stało w środę, kiedy to Stipe Jurić pięknym uderzeniem głową, wyprowadził ŁKS na prowadzenie. Od tego momentu drużynie grało się dużo łatwiej, czego efektem było wykreowanie kilku dogodnych sytuacji do zdobycia bramki.

+ Jan Sobociński

Wychowanek ŁKS po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się na placu gry. Obrońca zmienił już w 13. minucie kontuzjowanego Macieja Dąbrowskiego i ełkaesiacy grali w „eksperymentalnym” zestawieniu dwóch lewonożnych stoperów. 21-latek był niemal bezbłędny i pomagał drużynie dobrymi interwencjami. W związku z urazami – wspomnianego „Dąbka” i Nacho Monsalve, prawdopodobnie, w kolejnym spotkaniu znów będziemy oglądać na murawie parę Sobociński – Marciniak.

Minusy:

⛔ utrata dwóch punktów

ŁKS bezwzględnie musi takie spotkania wygrywać. Gdy prowadzisz 2:0 na własnym boisku, z niżej notowanym rywalem – to obowiązkiem jest zgarnięcie trzech punktów. Wydarcie zwycięstwa przez drużynę GKS-u, boli biało-czerwono-białych. Można powiedzieć, że sami są sobie winni, bo po przypadkowym (choć cudownym) golu Daniela Ferugi, oddali inicjatywę rywalowi, a także „prosili się” o gola na 2:2 i się go doczekali (przy dużej pomocy arbitra).

⛔ zespół sędziowski

Arbiter, który ma do swojej dyspozycji system VAR – nie może odgwizdywać takich rzutów karnych. To, że w pierwszym momencie podyktował jedenastkę, jesteśmy w stanie wybaczyć, bo z wysokości trybun, wyglądało jakby był jednak kontakt, pomiędzy Klimczakiem, a rywalem. Powtórka rozwiewa wszelkie wątpliwości i arbitrzy obsługujący VAR (Dominik Sulikowski oraz Marcin Borkowski) powinni odwołać ten rzut karny, bo piłkarz GKS-u zaliczył klasyczne „padolino”. VAR miał pomóc w rozgrywkach I ligi, a kolejny raz nie jest wykorzystywany wtedy, kiedy jest naprawdę potrzebny.

⛔ zmiennicy

Chwaliliśmy zmienników ŁKS za występy w poprzednich spotkaniach, ale za mecz z GKS-em, trzeba większość z nich zganić. Sobociński zagrał bardzo dobrze, Tosik przyzwoicie, ale Gryszkiewicz, Wolski i Janczukowicz nic nie wnieśli do gry łodzian. Po ich wejściu jakość gry się obniżyła i nie byli w stanie odwrócić losów meczu, gdy rywal trafił do siatki na 2:2.

⛔ skuteczność, skuteczność i jeszcze raz skuteczność

Piłkarze z al. Unii powinni zamknąć to spotkanie w pierwszej połowie. Jurić zdobył bardzo ładną bramkę na 1:0, a kilka minut później miał dwie bardzo dobre sytuacje i nie potrafił ich zamienić na kolejne gole. W drugiej odsłonie gry swoje sytuacje mieli też Rygaard, Janczukowicz i Tosik.

⛔ kolejna kontuzja

Pech nie opuszcza zespołu Kibu Vicuñi i w kolejnym meczu, kontuzji nabawia się ważny zawodnik. Maciej Dąbrowski już w 13. minucie musiał opuścić plac gry z urazem. Nie wiemy jak poważna to kontuzja. Wiemy za to, że brak Dąbrowskiego będzie poważnym osłabieniem zespołu, bo zdrowych jest tylko dwóch stoperów.

Foto: Łukasz Żuchowski