Piotr Janczukowicz: Chcę awansować z ŁKS-em do Ekstraklasy

Tuż po złożeniu podpisu na umowie z Łódzkim Klubem Sportowym Piotr Janczukowicz udzielił swojego pierwszego wywiadu w nowym klubie. Pierwszy zimowy nabytek ŁKS-u opowiedział m.in. o swojej przygodzie z niemiecką piłką.

Dołączenie do ŁKS-u to najlepszy moment w mojej karierze:
Dołączenie do ŁKS-u to jest dla mnie najlepszy moment w mojej karierze teraz. Mam nadzieję, że się tutaj rozwinę i chciałbym pomóc klubowi w awansie.

Czułem ŁKS już od pierwszego kontaktu:
– Na pewno długo rozmawialiśmy z dyrektorem sportowym, mieliśmy kontakt. I od pierwszego odezwania się od strony ŁKS-u od razu rozumiałem filozofię klubu i kierunek rozwoju. Wiadomo, było też zainteresowanie innych klubów, ale ŁKS czułem już od początku.

Nie znam nikogo z ŁKS-u, ale mam nadzieję, że to się szybko zmieni:
– Nie znam nikogo z ŁKS-u. Słyszałem, że Maciej Wolski był w Olimpii Grudziądz. Słyszałem o nim od naszego fizjoterapeuty. A tak to znam Bartosza Widejko, który pozdrawia wszystkich kibiców, bo tutaj grał, a ja utrzymywałem z nim bardzo dobry kontakt. Więc nie znam nikogo, ale mam nadzieję, że szybko poznam i z chłopakami się dobrze zakumpluje.

Na każdej pozycji mogę dać z siebie coś dobrego:
– W Olimpii Grudziądz grałem na prawej i lewej pomocy. Grałem na napadzie i to częściej. Myślę, że na każdej pozycji mogę dać z siebie coś dobrego.

Szybki, silny, główkujący:
– Moją najlepszą stroną myślę, że jest szybkość i to, że jestem silny. Gram dobrze głową i mam nadzieję, że jak dostanę szansę zagrać głową, to ją wykorzystam.

Na pierwszy trening namówiłem siebie sam:
– Na mój pierwszy trening namówiłem się ja sam. Na pewno rodzice dowozili mnie na pierwsze treningi do Gryfa Słupsk, ale w Gryfie długo jakoś nie byłem i byłem wtedy w Sparcie Sycewice. Ja cieszę się bardzo, że tam trafiłem i z chłopakami, których znam do teraz mogłem się rozwijać.

Wygranie ZPNS to było wielkie przeżycie:
Pamiętam szczególnie finał „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”, czuje ten stres do dzisiaj, bo to był taki jeden z najważniejszych turniejów dla nas wtedy, żeby pojechać do Mediolanu i spotkać się z Arturem Borucem. Wtedy to było przeżycie. Jeszcze jak rodzice przeżywali, to wtedy było najmocniejsze co nas trafiło, żeby wygrać ten turniej. Na początku w grupie nie było aż tak dobrze, ale później daliśmy z siebie wszystko i wygraliśmy.

Na Pomorzu dużo się nauczyłem:
– Na pewno byłem w Akademii Sportowej Pomorze i troszeczkę w Lechii Gdańsk. W Akademii Sportowej trenerem był Waldemar Pasieka, który jest teraz trenerem w Southampton, więc na pewno dużo się nauczyłem. 

Czas w Niemczech wspominam bardzo fajnie:
– Rodzice zrobili to dla nas – dla mnie, mojego brata i siostry. Żeby po prostu nasz rozwój był lepszy i bardzo im dziękuję, że wyjechali, bo to były naprawdę fajne lata w Niemczech. Trafiłem wtedy do SV Böblingen, gdzie tata wysłał mnie z kartką napisaną po niemiecku, że „jestem Piotrek i przyszedłem na trening”. To był mój pierwszy klub w Niemczech, więc bardzo fajnie wspominam te czasy. Po dwóch latach trafiłem do szkółki Stuttgarter Kickers, gdzie grałem od U-15 do U-19 w juniorskiej Bundeslidze.