Oskar Koprowski: Jestem ełkaesiakiem i mecze z Widzewem są dla mnie jak derby

Oskar Koprowski przebywający obecnie na wypożyczeniu z ŁKS do drugoligowej Legionovii wczoraj cieszył się wraz ze swoim zespołem z wygranej z liderem II ligi Widzewem (2:1). Po meczu obrońca znalazł kilka chwil by podzielić się swoimi wrażeniami po tym spotkaniu, ale także opowiedział o swoim pobycie w Legionowie i chęci gry z przeplatanką na piersi. 

Czy Legionowo to lepsze miejsce do gry niż Wejherowo? 

OK: Myślę, że każde miejsce ma swoje plusy i minusy. Legionovia ma ten plus, że jest blisko Łodzi i w każdej wolnej chwili mogę wrócić do domu i odpocząć w rodzinnym gronie. Legionovia ma ten atut że na swoim obiekcie posiada boisko sztuczne oraz naturalne. Jest też do naszej dyspozycji otwarta siłownia na terenie klubu z której można korzystać w każdej chwili. Jestem pozytywnie zaskoczony tym miejscem dobrze się tu odnajduję.

I jak przepracowaliście okres spowodowany pandemią koronawirusa? Po przerwie odbiliście się z dna tabeli i punktujecie. 

– Okres koronawirusa przepracowaliśmy myślę, że jak każdy inny klub. Mieliśmy rozpiski ustalane przez trenerów i każdego dnia musieliśmy wysyłać raporty czy też nagrywać filmiki z treningu. Wiadomo, że przez ten okres nie mogliśmy, aż tak trenować z piłką jak na treningach, więc musieliśmy skupić się na wytrzymałości i sile. Jak widać po meczu z Widzewem jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie, myślę, że każdy zdawał sobie sprawę, że musi ciężko indywidualnie przepracować ten okres, aby po powrocie być w jak najlepszej dyspozycji.

Trzecie pytanie. Pokazaliście charakter i wygraliście na najcięższym terenie w 2. Lidze, co było kluczem?

– Dokładnie, wygraliśmy na najcięższym terenie w 2 lidze. Kluczem do zwycięstwa była determinacja i dyscyplina taktyczna, którą sobie założyliśmy przed meczem, nieustępliwość, a także walka o każdą piłkę. Choć był to najcięższy teren, zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Nie baliśmy się grać w piłkę, próbowaliśmy konstruować nasze akcje krótkimi podaniami, nie wybijaliśmy piłki na oślep i dążyliśmy do stałych fragmentów gry z których stwarzaliśmy sobie dużo sytuacji. Jak pokazała końcówka udało się wykorzystać dwa bardzo dobre dośrodkowania.

Czy dla Ciebie był to mecz szczególny? Jak wpłynęły na Ciebie słowa trenera Józwiaka, że zbyt duże emocje powodują Twoja słabsza grę?

– Każdy mecz z Widzewem jest dla mnie ważny i wywołuje u mnie duże emocje, ponieważ jestem eŁKSiakiem i czuję się w tych meczach tak jakbym grał mecz derbowy. Jasne zbyt duże emocje są bardzo niepotrzebne ponieważ mogą źle wpływać na moja grę podczas meczu dlatego staram się całkowicie odciąć od jakichś emocji zostawić je w szatni a na boisku pokazać cechy które mam w sobie najlepsze.

Na co stać Legionovię w tym sezonie? Czy utrzymanie jest realne?

– Legionovię stać na bardzo dużo, mamy bardzo dobry zespół który będzie walczył do samego końca. Uważam że utrzymanie jest realne. Jeżeli będziemy w każdym meczu grali z taką charyzmą i zaangażowaniem jak w meczu z Widzewem to ten cel jest do zrealizowania. Chociaż mamy 12 punktów straty, a spotkań zostało niewiele. Jeżeli nawet nie uda się utrzymać to każdy chce pokazać na co go stać i chcemy wyjść z twarzą z tej ciężkiej sytuacji.

Czy wyczekujesz już powrotu do Łodzi? W ŁKSie dużo się zmienilo, między innymi pojawił się Wojciech Stawowy.

– Jasne. Powrót do ŁKS i pokazanie na co mnie stać jest teraz moim największym celem. W eŁKSie wiele się pozmieniało natomiast ja chciałbym udowodnić sobie i innym, że zasługuję na to aby grać z przeplatanką na sercu.