Mikkel Rygaard: Staliśmy się jeszcze silniejsi jako drużyna

Ostatni dzień zgrupowania w Woli Chorzelowskiej kamera ŁKS TV spędziła u boku Mikkela Rygaarda. Duńczyk nie tylko podsumował ostanie zajęcia na obozie, ale również prześwietlił swoją dotychczasową przygodę w Łodzi.

Wyglądamy lepiej jako drużyna

Ostatni dzień zgrupowania w Woli Chorzelowskiej upłynął pod znakiem pracy w ofensywie, ale i w defensywie. Zdaniem Mikkela Rygaarda każdy z takich treningów przybliża zespół do tego, żeby w lidze prezentować się najlepiej jak to możliwe.

– Myślę, że z każdym dniem zaczynamy wyglądać coraz lepiej. Coraz lepiej rozumiemy też oczekiwania nowego trenera. Dzisiaj dużo pracowaliśmy nad kontrpressingiem. Oczywiście, sporo uwagi poświęciliśmy dziś też pracy w defensywie. Tak właśnie wyglądały czwartkowe zajęcia.

Obóz był ciężki

Obóz przygotowawczy to zawsze litry przelanego potu i jeszcze więcej ciężkiej pracy do wykonania. Nie inaczej było w Woli Chorzelowskiej gdzie, zdaniem Mikkela Rygaarda, trener Vicunia wymagał dużo, jednak dało to sporo całej drużynie.

– Muszę przyznać, że ten obóz jest z gatunku tych cięższych. Trener dużo od nas wymaga, pracujemy na dużej intensywności. Pobyt na takim zgrupowaniu zawsze kosztuje dużo energii. To całkiem normalne, że odczuwamy już zmęczenie. Najważniejsze, że zgrupowanie można uznać dotąd za udane. Staliśmy się jeszcze silniejsi jako drużyna.  

Potrzebowałem czasu

Korzystając z okazji Mikkel Rygaard podsumował minione pół roku, które było jego pierwszymi miesiącami w Łódzkim Klubie Sportowym. Duńczyk przyznał, że nie pokazał jeszcze pełni swojego potencjału, jednak bardzo chce to zmienić.

– Minione pół roku było dla mnie czasem wzlotów i upadków. Wiadomo, że przychodziłem, aby pomóc w awansie do elity. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony, ale przy tych wszystkich wahaniach jeszcze tego nie zrobiłem. Naprawdę chcę zaprezentować kolegom i kibicom najlepszą wersję siebie, a do tej pory nie pokazałem tego potencjału. Myślę, że teraz nadszedł już jednak moment zwrotny i czuję się w Polsce na tyle pewnie, żeby pokazać swoje maksimum.

Pomocnik „Rycerzy Wiosny” odniósł się również do mitycznej aklimatyzacji zawodników spoza Polski. Sam Rygaard na początku nie chciał w nią wierzyć, jednak po zderzeniu się z nią zrozumiwał jak wygląda adaptacja do nowych warunków.

– Dużo czynników złożyło się na to, że dotąd nie pokazałem pełni swoich możliwości. Okazało się, że po przeprowadzce do Polski potrzebuje czasu, aby odnaleźć się w nowej kulturze. Po przyjeździe rozmawiałem z Markiem, naszym fizjoterapeutą, który mówił, że obcokrajowcy aklimatyzują się tu pół roku. Wtedy wydawało mi się to dość głupim stwierdzeniem, ale teraz widzę, że to była racja. Też potrzebowałem czasu. Teraz czuję się już wystarczająco zaadaptowany do polskiej rzeczywistości. Ten obóz też dużo mi pomógł. Dużo lepiej poznałem chłopaków i uważam, że jestem już gotowy do gry na swoim najwyższym poziomie.

fot. ŁKS Łódź