Mecz przyjaźni na remis, pierwszy baraż w Gdyni! GKS Tychy – ŁKS 1:1

Mimo wielu zmian w pierwszym zespole Rycerzy Wiosny, nie ulegli oni GKS-owi Tychy i ostatecznie mecz przyjaźni zakończył się remisem. Bramkę wyrównującą strzelił Ricardinho, po sprytnym strzale sprzed pola karnego.

Na pierwszy rzut oka pierwsza jedenastka wybrana przez Marcina Pogorzałę na spotkanie z GKS-em Tychy mogła zaskoczyć. Względem poprzedniego spotkania trener wymienił całą linię pomocy oraz ofensywy, w pierwszym składzie pojawili się Dragoljub Srnić, Przemysław Sajdak, Mikkel Rygaard, Maciej Wolski, Tomasz Nawotka i Łukasz Sekulski, którzy zastąpili Maksymiliana Rozwandowicza, Antonio Domingueza, Michała Trąbkę, Pirulo, Piotra Gryszkiewicza i Ricardinho. W wywiadzie przedmeczowym dla Polsatu Sport trener Pogorzała podkreślał, że te zmiany nie są wyrazem tylko i wyłącznie myśleniem o zbliżającym się spotkaniu barażowym z Arką, ale również wiarą w każdego zawodnika. Warto również pamiętać o tym, że aż 6 zawodników jest zagrożonych zawieszeniem za żółte kartki, które opiekun Rycerzy Wiosny musi mieć w pamięci.

Łodzianie ruszyli do ataku już od pierwszej minuty, grając dość wysokim pressingiem i utrzymując piłkę na stronie rywala, jednak Tyszanie dzięki temu mieli szanse na kontrataki. Jeden z takich zagroził bramce Malarza, w 5. minucie Dankowski zablokował strzał Stebleckiego. Napędziło to zespół gospodarzy, którzy kolejną sytuację stworzyli sobie po wrzutce, którą strzałem głową próbował zamienić w bramkę Żytek, jednak golkiper ŁKS-u z łatwością sobie z nim poradził.

Kolejne minuty spotkania upływały pod znakiem piłki wędrującej spod jednego pola karnego do drugiego, obydwa zespoły szybko przystępowały do kontrataku po odbiorze piłki na swojej połowie. Do groźnej sytuacji doszedł Biel, który próbował przelobować Malarza, który wyszedł na skraj pola karnego, jednak bramkarzowi łodzian udało się sparować piłkę na rzut rożny.

Następne minuty przebiegały pod dyktando tyszan. Mimo tego Rycerze Wiosny próbowali kreować sobie sytuacje z kontrataków. Podobać się mogła akcja rozegrana przez środkowych pomocników łodzian, po której piłka została skierowana na skrzydło i wrzucona do pola karnego rywali. Nie udało się jednak dojść do tej piłki Sekulskiemu, gdyż ta została złapana przez Jałochę. Blisko strzelenia bramki był również Tomasz Nawotka, który nie wykorzystał dobrej wrzutki Sajdaka, dzięki której znalazł się w sytuacji jeden na jednego z bramkarzem gospodarzy.

Gospodarze w pierwszych trzydziestu minutach przeważali w posiadaniu piłki, nie sprawiło to jednak, że ŁKS nie złożył broni. Dobrym podaniem popisał się Sajdak, który podał piłkę do Sekulskiego, jednak ten nie zdążył oddać strzału nim obrońca GKS-u odebrał mu futbolówkę. Chwilę po tym groźną sytuację mieli gospodarze, którzy po podaniu Biela znaleźli się pod bramką Malarza. W 31. minucie świetną interwencją popisał się Jałocha, który obronił strzał głową Przemysława Sajdaka po dośrodkowaniu Dankowskiego.

W ostatnim kwadransie meczu statystyki posiadania piłki wyrównały się. Miało to odzwierciedlenie również w kreowaniu akcji – swoje sytuacje mieli zarówno tyszanie, jak i łodzianie. W 44. minucie po dośrodkowaniu Klimczaka Sekulski próbował oddać strzał przewrotką, jednak ten nie był szczególnie celny. Jakub Piątek poszedł w ślady ełkaesiaka i również oddał podobny strzał, jednak ten również nie był udany, a ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0.

Druga połowa zaczęła się od ofensywy gości. Tyszanie grali wysokim pressingiem, przez co udawało im się konsekwetnie kreować kolejne sytuacje, które jednak nie były one wielkim zagrożeniem dla bramki Malarza. W 54. minucie Steblecki strzelił bramkę na 1:0, po kontrataku wyprowadzonym spod własnego pola karnego. Gościom udało się wykreować pomocnikowi GKS-u sytuację 1 na 1 z golkiperem ŁKS-u, którą z łatwością udało mu się wykorzystać.

Łodzianie nie załamali się stratą bramki i ruszyli do ataku. Już w 60 minucie Nawotka oddał strzał z dystansu, jednak ten się nie powiódł. Kilka minut później Sekulski po podaniu Ricardinho miał dobrą okazję w polu karnym rywali, ale został on sparowany przez obrońcę na rzut rożny. W 65′ minucie Klimczak oddał efektowny strzał sprzed pola karnego, którym obił poprzeczkę bramki Jałochy.

Kolejne zmiany w drużnie gości przyniosły więcej akcji pod bramką tyszan i rozruszały ofensywę ŁKS-u. W ciągu kilku minut zobaczyliśmy groźne akcje w wykonaniu Tosika, który oddał po dośrodkowaniu strzał głową w kierunku bramki gości, po zagraniu Nawotki Sekulskiemu udało się zgrać piłkę głową do Ricardinho, jednak jego strzał został zablokowany po paradzie Jałochy.

Następne minuty minuty meczu owocowały w sytuacje bramkowe dla gości. Po rzucie rożnym Maciej Dąbrowski miał szansę na wyrównanie wyniku, jednak piłka poleciała nad poprzeczką. Gospodarze również mieli swoje sytuacje – groźny strzał oddał Moneta, po wrzutce z autu Paprzyckiego. Chwilę później Steblecki miał szansę na podwyższenie wyniku, kiedy tyszanie wykreowali sobie kolejną sytuację po szybkim kontrataku.

Przerwa w meczu spowodowana zmianami oraz oczyszczaniem boiska z konfetti sprawiła, że Rycerze Wiosny zdekoncentrowali się. W ciągu kilku minut GKS oddał kilka groźnych sytuacji, po akcjach konstruowanych przez zawodników, którzy weszli na boisko – Paprzyckiego czy Połapa. Efektownym wyjściem popisał się Malarz, który wybiegł przed pole karne i wybił piłkę spod nóg Monety, który wybiegał jeden na jednego z golkiperem ŁKS-u.

Piłkarze z Łodzi przebudzili się ponownie pod koniec regulaminowego czasu gry. Ricardinho najpierw próbował zdobyć asystę i dograć piłkę Janczukowiczowi, jednak jego dośrodkowanie było za silne. Brazylijski napastnik chwilę później zrehabilitował się oddając strzał sprzed pola karnego, który wylądował w bramce strzeżonej przez Jałochę. Początkowo reszta czasu doliczonego nie owocowała w akcje, które mogły bardziej zagrozić bramkom obydwu zespołów, jednak zaraz przed końcem spotkania doszło do dużego zamieszania w polu karnym ŁKS-u, która jednak ostatecznie nie przyniosła bramki gospodarzom.

GKS Tychy – ŁKS Łódź 1:1 (0:0)
Bramki:
Steblecki 54′ – Ricardinho 90+2′

ŁKS Łódź: Arkadiusz Malarz – Kamil Dankowski (58′ Gryszkiewicz), Maciej Dąbrowski, Adam Marciniak, Adrian Klimczak (66′ Bąkowicz) – Dragoljub Srnić (58′ Tosik), Przemysław Sajdak (58′ Ricardinho), Mikkel Rygaard – Maciej Wolski, Tomasz Nawotka, Łukasz Sekulski (72′ Janczukowicz)

GKS Tychy: Konrad Jałocha – Maciej Mańka, Łukasz Sołowiej, Kamil Szymura Bartosz Szeliga – Bartosz Biel (64′ Moneta), Jakub Piątek (72′ Paprzycki), Sebastian Steblecki (84′ Połap), Wiktor Żytek, Kamil Kargulewicz (64′ Kacper Piątek), – Szymon Lewicki (84′ Kasprzyk).

Fot. Łukasz Żuchowski