Łukasz Dynel: Aspiracje nie pozwalają tylko poprzestać na drugiej drużynie

Do ŁKS-u powrócił jego wychowanek, Łukasz Dynel. W wywiadzie podzielił się swoimi przemyśleniami na temat zmian jakie zaszły w klubie w ciągu jego 5-letniej nieobecności, a także aspiracjami, które jak się okazuje, nie ograniczają się tylko do drugiej drużyny.

O powrocie do ŁKS-u:

– Mega uczucie, tym bardziej, że moja poprzednia przygoda tutaj skończyła się po krótkim epizodzie w III Lidze. Udało się wrócić, będę ciężko pracował, żeby nosić przeplatankę na sercu.

O tym z jakimi ambicjami wrócił do klubu:

– Na pewno pomóc chłopakom w III Lidze i przede wszystkim, żeby wywalczyć sobie w podstawowej jedenastce w pierwszej drużynie.

O początkach w ŁKS-ie:

– Tutaj trzeba powiedzieć, że tata mnie namawiał, żebym zaczął trenować piłkę. Pamiętam, że z chłopakami z ulicy, zawsze gdy tylko rano się wstawało to od razu na boisku się szło, później szybko do domu na obiad i znowu na boisko. Długo rozmawialiśmy i stwierdziliśmy, że fajnie byłoby się zapisać na treningi, żeby rozwijać swoje umiejętności. I udało się, znalazło się właśnie miejsce w ŁKS-ie i od tej pory cały czas tylko piłka i piłka.

O wspomnieniach z debiutu w seniorskiej drużynie:

– Wtedy miałem bodajże 17/18 lat, był to mecz z Bronią Radom. Co prawda końcówka ostatniej minuty meczu, ale gdy tylko usłyszałem, że wchodzę na boisko to było niedowierzanie, wielki szok, że dostanę szansę i miałem możliwość pokazania swoich umiejętności. Zaplusowało to tym, że dostałem powołanie i zostałem w ŁKS-ie na kolejny sezon w III Lidze.

Mecz z Oskarem Przysuchą, w której Dynel strzelił pierwszą bramkę – fot. Plaster Łódzki

O Aleksandrze Ślęzaku i pierwszej bramce strzelonej w seniorach:

– Z Olkiem do tej pory mamy dobre relacje. Chodzę często na mecze drugiej drużyny, podglądam, patrzę jak to wszystko wygląda. A co do samego meczu, to tak, udało się strzelić pierwszą, debiutancką bramkę, choć mogło być ich więcej we wcześniejszych meczach. Niestety, to się nie udało, ale mam nadzieję, że będą jeszcze ku temu okazje, aby powiększyć dorobek strzelecki.

O chęci zostania najlepszym strzelcem zespołu:

– Na pewno będę próbował, kroczył po piętach Olkowi, żeby pobić jego rekord i pokazać mu, że napastnik powinien mieć więcej goli niż obrońca. Ale wielkie brawa dla Olka, tym bardziej, jak powiedziałem, jest obrońcą i strzelił tyle bramek – wielki szacunek dla niego. No i co mogę mu życzyć, żeby strzelał więcej i więcej mi podawał.

O drugiej drużynie ŁKS-u, której mecze obserwował w ostatnich tygodniach:

– Przede wszystkim mogę powiedzieć, że to są ułożone chłopaki, które potrafią bardzo dobrze grać w piłkę. Dysponują wielką kulturą gry, piłka szybko chodzi, krótkie podania, wszyscy biegają i pokazują się do grania i to tym bardziej plusuje na boisku. Mogę powiedzieć, że to dobra drużyna i cieszę się, że mogę być jej częścią.

O zmianach w klubie, które miały miejsce na przestrzeni ostatnich 5 lat nieobecności Łukasza:

– Przede wszystkim klub daje więcej szans wychowankom, którzy od samego początku są w ŁKS-ie. Wtedy może mniej dostawaliśmy tych szans, zauważyłem, że wielu chłopaków wtedy odchodziło. Myślę, że też pod kątem rozwoju – treningi młodych chłopaków są lepsze, rozwój umiejętności piłkarskich jest na dużo większym poziomie. Przede wszystkim widzę, że Akademia idzie w dobrym kierunku, aby stać się najlepszą.

O rozwoju infrastruktury klubowej:

– Zgadza się, wtedy była jedna trybuna, teraz powstaje piękny stadion. Nowe hale wybudowane, boisko hybrydowe, chłopaki mają bardzo dobre warunki do treningów i rozgrywania swoich meczów. Powiem szczerze, że zauważyłem, że coraz więcej kibiców przybywa i mam nadzieję, że będzie tak do samego końca.

O atutach, które wniesie do zespołu:

– Doświadczenie na poziomie III Ligi, gdzie już swoje przegrałem, dużo się nauczyłem w Polsce, czy też za granicą. Przede wszystkim myślę, że szybkością, umiejętnością zastawiania się i kunsztem strzeleckim pomogę drużynie.

Dynel ponownie z przeplatanką na piersi – fot. ŁKS Łódź

 

O minionym sezonie, w którym zaliczył 12 trafień na poziomie III Ligi:

– Myślę, że pod kunsztem strzeleckim mogło być lepiej, tym bardziej, że we wcześniejszych sezonach potrafiłem strzelić więcej bramek. Troszkę zawodziła skuteczność – stałe fragmenty, rzuty karne, nie wychodziły do końca tak jak miały. Ale myślę, że jak na poziom III Ligi to nie jest zły wynik strzelecki, tym bardziej, że bardziej doświadczeni grali i mieli mniej bramek. Teraz mogę powiedzieć tylko, że będę ciężko pracował, aby wynik z poprzedniej drużyny poprawić i zdobyć jak najwięcej bramek dla Łódzkiego Klubu Sportowego.

O pobycie we włoskim klubie Città di Acireale:

– Trafiłem tam poprzez znajomość kolegi taty z menadżerką, która współpracowała z drużyną z Włoch. Dostałem informację, że szukają napastnika, długo się nie zastanawiałem i bez zawahania postanowiłem spróbować, tym bardziej, że nic nie traciłem, a mogłem dużo zyskać. Niestety nie udało się długo tam pograć, ponieważ byłem tylko pół roku. W związku z pandemią koronawirusa nie udało się, oni przerwali rozgrywki na osiem miesięcy, tym bardziej, że w Polsce szybciej ruszyły rozgrywki – dalej mogłem ciężko trenować i rozwijać swoje umiejętności. Tam bym musiał siedzieć w mieszkaniu, bo nie można było nigdzie wychodzić. W sumie straciłbym rok grania i straciłbym tylko na swoich umiejętnościach.

O tym czy inspiruje się w swoim sposobie grania włoską piłką:

– Oglądam dużo włoskiej piłki, ale niekoniecznie. Bardziej preferuję ligę angielską, gdzie typowo gra się twardą, męską piłkę, nie odstawia się nogi i przede wszystkim zawodnicy, którzy tam występują nie należą do najsłabszych. Pokazują to chociażby teraz na Euro. Myślę, że przede wszystkim tam jest najlepsze szkolenie wychowanków i możliwość większego rozwoju piłkarskiego.

O piłkarskim idolu:

– Grał w lidze angielskiej, ale już nie gra – Alexis Sanchez. Imponuje mi swoją szybkością, dryblingiem, potrafi się znaleźć w odpowiednim miejscu, w odpowiednim w czasie. Filigranowy zawodnik, a z głowy też potrafił strzelić wiele bramek. Czerpię z niego inspirację i mam nadzieję, że uda mi się to pokazać. 

O różnicach między IV Ligą a III Ligą:

– Na pewno warunki fizyczne. W III Lidze skupiają się na tym – mocna gra, nie ma odpuszczania, każda piłka jest ważna. Również szybkość gry, tutaj nie ma momentu zastanowienia, przyjmujesz piłkę i już masz obrońcę na plecach. Musisz zastanowić się albo jedziesz i chcesz kiwać i coś ugrać, albo po prostu cofasz się pod własną bramkę.

O chęci zagrania w pierwszej drużynie, na poziomie I Ligi:

– Na pewno aspiracje nie pozwalają tylko poprzestać na drugiej drużynie. Z tyłu głowy mam, żeby pokazać swoje umiejętności, na co mnie stać, żeby dostać możliwość trenowania, czy nawet zagrania w meczu ligowym w pierwszej drużynie i najlepiej, żeby tam pozostać. 

Fot. ŁKS Łódź