Kibu Vicuña: Największym wzmocnieniem zespołu jest powrót wszystkich kontuzjowanych zawodników

Po pierwszym dniu treningów trener Kibu Vicuña odpowiadał na pytania łódzkich dziennikarzy. Szkoleniowiec ŁKS-u podkreślał, że w tym momencie największą siłą biało-czerwono-białych jest kadra, która według niego jest silna, a także wreszcie zdrowa. Poza powracającym po ciężkim urazie Kamilem Dankowskim, wszyscy są w pełni sił, aby przygotować się na trudy I Ligi.

O tym czy w trakcie urlopu myślał o futbolu i drużynie:

– Oczywiście, cały czas myślałem o tym co robiliśmy, co możemy zmienić, co możemy robić, jak możemy się poprawić. Oczywiście, zmienisz kraj w którym przebywasz, otoczenie, ludzi, z którymi rozmawiasz o innych rzeczach, ale cały czas też o piłce. Tydzień po ostatnim meczu byliśmy również z całym sztabem w Hiszpanii i wykorzystaliśmy ten czas aby obejrzeć jak trenuje drużyna z Primera Division. Zresztą, nie tylko jedna bo byliśmy w Osasunie i Athletiku Bilbao oraz obejrzeliśmy trzy mecze, ale wykorzystaliśmy również ten czas na rozmowy o naszej drużynie.

O tym czy trener przemyślał to jakie były powody słabej postawy drużyny jesienią:

– Chcieliśmy zdobyć więcej punktów oraz grać lepiej, przede wszystkim zająć lepszą pozycję w tabeli, ale były różne momenty. Na początku graliśmy lepiej, potem był dołek, a skończyliśmy lepiej, chociaż niestety przegraliśmy ostatni mecz. Oczywiście, że są rzeczy, które możemy poprawić na lepsze – przede wszystkim grę ofensywną. Mówiliśmy na początku sezonu, że musimy poprawić defensywę i udało się to stopniowo robić – w ostatnich czterech spotkaniach straciliśmy tylko jedną bramkę. To, co było naszą siłą na początku, czyli gra ofensywna nie była tak dobra na końcu i na tym musimy się skoncentrować i to poprawić.

O tym czy trener uważa, że drużyna potrzebuje wzmocnień:

– Nie. Dla mnie największym wzmocnieniem jest to, że mamy całą drużynę razem, taka sytuacja miała miejsce tylko na początku sezonu. Teraz przede wszystkim na treningu byli zawodnicy, którzy na koniec rundy byli kontuzjowani – np. Trąbka, Janczukowicz, Rozwandowicz, Marciniak, Dąbrowski, Dawid Arndt. Wrócili wszyscy i są zdrowi, mamy całą drużynę. Zgadzam się z prezesem, że mamy bardzo silną kadrę, jedyne czego potrzebujemy to rywalizacji między nami.

O tym czy wszyscy zawodnicy wyleczyli kontuzje:

– Jeszcze Kamil Dankowski trenuje indywidualnie, ale tutaj chodzi również o boiska. Nie chcemy ryzykować, kiedy wraca po kontuzji więzadeł krzyżowych, ale będzie na zgrupowaniu w Turcji i będzie zaczynać normalnie trenować.

O tym czy trener wierzy w to, że drużyna jest w stanie awansować:

– Cały czas o tym myślimy, taki jest nasz cel. Mamy jeszcze 15 spotkań, a nie 14, dlatego że nie graliśmy z Puszczą Niepołomice i jest dużo punktów do zdobycia. Oczywiście, nie gramy jednego spotkania o 45 punktów, możemy iść tylko krok po kroku, będziemy się teraz przygotowywać jak najlepiej i zaczynać od pierwszego meczu.

O tym czy półtora miesiąca to wystarczający czas na przygotowanie zespołu:

– Nad tym będziemy pracować, podzieliliśmy ten okres na 3 części. Pierwsza faza to pobyt tutaj, praca nad kondycją, fizyczna, ale też z piłką. Następnie przygotowania bardziej taktyczne na zgrupowaniu w Turcji, gdzie rozegramy 3 mecze kontrolne. Potem zobaczymy kiedy ostatecznie zaczniemy ligę, może być taka sytuacja, że zaczniemy wcześniej przez zaległy mecz z Puszczą Niepołomice, tak chcemy, przed spotkaniem z GKS-em Jastrzębie. 

O zakazie transferowym:

– Nie, nie zamartwiam się tym. Jestem skoncentrowany na to na co ja mam wpływ, czyli na obecną kadrę. Jestem zadowolony, na dzisiaj wszyscy są zdrowi, poza Kamilem Dankowskim, który nie wiadomo kiedy wróci do pełni sił, ale będzie zaczynał trenować z drużyną. 

Fot. ŁKS Łódź