Kibu Vicuña: Byliśmy lepsi od GKS-u Tychy, wykonaliśmy ważny krok do przodu

Po meczu z GKS-em Tychy szkoleniowiec ŁKS-u nie ukrywał, że jest zadowolony z postawy swojej drużyny w tym spotkaniu. W oczach opiekuna biało-czerwono-białych pierwsza połowa spotkania była w ich wykonaniu „kompletna”, a zdobywając 3 punkty z drużyną walczącą o czołowe pozycje w lidze wykonali ważny krok w kierunku poprawy swojej sytuacji w tabeli. 

O meczu:

– To było zasłużone zwycięstwo. Graliśmy lepiej niż w ostatnim meczu, z trudnym przeciwnikiem, z drużyną, która na pewno będzie walczyła o awans. Moim zdaniem dobrze graliśmy, był moment gdzie GKS miał najlepszą sytuację w meczu, na 5 minut przed końcem, jeszcze przy stanie 1:0, obronił wtedy Jan Sobociński, a potem strzeliliśmy drugą bramkę. Możemy powiedzieć, że poprzednie spotkanie było wyrównane, byliśmy trochę lepsi w drugiej połowie, ale za to dzisiaj zdecydowanie byliśmy lepszą drużyną. Oddawaliśmy więcej strzałów na bramkę niż przeciwnik, mieliśmy trochę większe posiadanie piłki i przede wszystkim czuliśmy, że kontrolujemy to spotkanie.

O wyjściu ŁKS-u z dołka:

– Podczas piątkowej konferencji prasowej mówiłem o tym, że zależy nam na tym, żeby zagrać lepiej niż z GKS-em Katowice i to nam się udało. Stworzyliśmy więcej sytuacji bramkowych, a nie jest to łatwe w starciu z drużyną, która broni tak dobrze jak Tychy. Pierwsza połowa była wręcz kompletna, choć strzeliliśmy tylko jedną bramkę. W drugiej połowie przeciwnik ryzykował, miał na boisku dużo piłkarzy ofensywnych – Steblecki, Grzeszczyk, Malec, Nowak – i mieliśmy więcej sytuacji z kontrataków albo ataków szybszych niż zwykły pozycyjny. Jestem zadowolony, jest to drugie zwycięstwo z rzędu u siebie, teraz trochę odpoczywamy i przygotowujemy się do meczu ze Skrą. To również będzie trudny przeciwnik, wczoraj przegrali, ale mieli bardzo dobrą bazę. Będzie to dla nas ważne spotkanie.

O wybór ławki rezerwowych i brak na niej wielu młodzieżowców w ofensywie:

Teraz, po okresie ciągłych problemów z kontuzjami, zaczyna być rywalizacja, a to jest dla drużyny bardzo ważne i bardzo dobre. Gryszkiewicza i Kelly’ego brałem pod uwagę, ale były inne możliwości. Przed spotkaniem nie wiesz jak się ono potoczy, dla mnie Samu Corral i Stipe Jurić to różni piłkarze. Jeden będzie bardziej pracował w fazie defensywnej, a drugi dobrze się sprawdza w ataku pozycyjnym i przy dużej liczbie dośrodkowań, Samu ma też lepsze wykończenie. Z piłkarzy ofensywnych mieliśmy Wolskiego, Corrala, Juricia oraz Damiana Nowackiego, o którym można powiedzieć, że to piłkarz uniwersalny. Może grać zarówno w ataku, jak i obronie, to taki kompletny zawodnik. Na boku również może grać Maciek Radaszkiewicz, przy wejściu Wolskiego zamienili się z Javim stronami, a jego nie chcieliśmy zmieniać, ponieważ grał dzisiaj dobry mecz.

O późnych zmianach w ofensywie:

– Mogło tak być, ale Maciek Radaszkiewicz przy grze z kontry dawał przewagę jakościową, jeżeli chodzi o szybkość, grając przeciwko stoperom Tychów i na to liczyliśmy. Ale zgadzam się, można było zawsze wprowadzić jakieś zmiany wcześniej. Patrząc jednak na nasze doświadczenia z tego roku, mieliśmy takie sytuacje, że wprowadzaliśmy zmiany wcześniej i drużyna traciła balans i porządek w grze, dlatego nie chcieliśmy ryzykować tego wcześniej. Ostatecznie jest jak zawsze – jeśli strzeliliby bramkę na 1:1 można byłoby się zapytać dlaczego nie wprowadziliśmy zmian wcześniej, albo też dlaczego później. 

O zaangażowaniu piłkarzy na boisku:

– Nigdy nie miałem pretensji do piłkarzy o zaangażowanie. Zawsze mówię więcej o rywalizacji, a teraz kiedy ona jest to musisz dać z siebie wszystko, bo inaczej inna osoba będzie grała. Oczywiście, były spotkania gdzie nie wyglądało wszystko tak jak chcieliśmy, ale ogólnie zaangażowanie było dobre. GKS Tychy to drużyna, która będzie walczyła o awans, my przed meczem mówiliśmy, że jeśli wygramy dzisiaj to będziemy w pierwszej szóstce, a to dla nas ważne, zwycięstwo to pierwszy krok do tego. Przygotowując się do tego spotkania wiedzieliśmy, że rozegramy 4 mecze w ciągu dwóch tygodni i potrzebujemy najlepszej wersji każdego z nas.

O przełożeniu dobrej atmosfery po dwóch zwycięstwach na pomyślną końcówkę roku:

– Teraz mamy trening po meczu, piłkarze, którzy nie grali trenują. Wracają także do normalnych zajęć Michał Trąbka i Piotr Janczukowicz, więc będziemy mieć więcej zawodników. Straciliśmy dzisiaj przez kartki trzech piłkarzy na następne spotkanie – Szeligę, Tosika i Pirulo. W tej sytuacji trzej inni będą grać i musimy przygotować się jak najlepiej do meczu ze Skrą Częstochowa. To jest drużyna, która ostatnio gra bardzo dobrze, a przecież grając tutaj z nimi ostatnio wygraliśmy 3:2, było wówczas gorąco w końcówce. 

O sytuacji w tabeli po wygranej z Tychami:

– Jasne, że szóste miejsce nas nie zadowala, jednak lepiej być na nim niż na dziewiątej lokacie, a tak było przed meczem. Idziemy krok po kroku, teraz możemy być tylko skoncentrowani na kolejnych spotkaniach. Gramy jeszcze raz u siebie, chcemy wygrać i zdobyć 3 punkty, na tym będziemy skoncentrowani. Moim zdaniem w tym tygodniu postawiliśmy ważny krok do przodu – dobrze trenowaliśmy, dobrze pracowaliśmy i widać było to dzisiaj na boisku.

O poprawie formy Domingueza i Ricardinho:

– W środę albo piątek rozmawiałem z Antonio, że wygląda inaczej, lepiej, że ma więcej świeżości. Na treningu wyglądał lepiej z piłką i dzisiaj podczas meczu było tak samo. Ricardinho był widoczny przede wszystkim w pierwszej połowie –  niebezpieczny dla drużyny przeciwnika. Są piłkarze, którzy muszą na tym poziomie dawać coś innego – Ricardinho bramki i asysty, a Antonio działać jako rozgrywający, a też dał bardzo dobrą asystę na 1:0.

Fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport