Janusz Dziedzic: Nie będziemy odchodzić od filozofii, którą kilka lat temu przyjął ŁKS

Janusz Dziedzic został w tym tygodniu wybrany, nowym dyrektorem sportowym Łódzkiego Klubu Sportowego. Na środowej konferencji prasowej odpowiadał na pytania dziennikarzy.

O nowym wyzwaniu w swojej karierze

– Zostałem zaproszony do tego projektu i nie ukrywam, że jest to dosyć ekscytująca dla mnie sytuacja. Po pierwsze, jestem emocjonalnie związany z ŁKS-em, bo też byłem zawodnikiem ŁKS-u. Wiem co znaczy ŁKS w Łodzi, lokalnie, ale i w Polsce, bo to jest duży klub. Pochodzę z Podkarpacia, ale dwudziestu kilku lat mieszkam w Łodzi, więc ŁKS to klub, o który pytają mnie ludzie z całej Polski, to tylko pokazuje skalę wielkości tego klubu i zainteresowanie. Wszyscy wiemy, jak obecnie wygląda sytuacja i nie wszystko wygląda tak, jak prezes i kibice by sobie życzyli. Mimo tych wszystkich emocji, które towarzyszą ostatniemu sezonowi, warto powiedzieć, że mój poprzednik, Krzysiek Przytuła, wiele rzeczy zrobił dobrze. Trzeba to docenić i podkreślić, wiadomo, cel nie został osiągnięty, ja tylko ze swojej strony mogę podkreślić, że bardzo się cieszę, że mogę zawitać tu na pokładzie. Moje doświadczenie piłkarskie i zawodowe, bo funkcjonuję w tej branży na co dzień, wierzę, że pomogą mi w tym, żeby pomóc tutaj. Ten zespół na pewno potrzebuje jakichś zmian, więc będziemy chcieli zespół przebudować. Rozmawialiśmy z prezesem – to ma być projekt dwuletni, więc na pewno w tym roku nie padną z naszej strony żadne deklaracje o najwyższych celach. Natomiast ja jestem człowiekiem ambitnym, prezes również, ludzie wokół, wydaje mi się, że wspólnie zrobimy wszystko aby ten zespół tak poukładać, aby zrobić dobry fundament, żeby w przyszłości osiągnąć cel na jaki wiele osób czeka. 

O swoim doświdczeniu w menedżerce

– Myślę, że bez dwóch zdań, doświadczenie i wiedza zdobyta z tej drugiej strony może tylko i wyłącznie pomóc. Widzę tylko same plusy wynikające z doświadczeń z pracy z zawodnikami. Byłem również przecież piłkarzem, więc myślę, że mam gruntowne przygotowanie do pracy na takim stanowisku i nie ukrywam, że wierzę, że przyniesie to profity. Oczywiście, wszystkie rzeczy moje związane z poprzednią działalnością zostaną zawieszone. Na ten moment to jest priorytet tutaj, jeśli chodzi o działalność będę skupiał się tylko i wyłącznie na tym, aby ŁKS czerpał z tego korzyści.

O tym czy w ostatnich dniach odwiedzał Kraków, gdzie mieszka jeden ze szkoleniowców łączonych z ŁKS-em, Kazimierz Moskal:

– Pomidor.

O wzmocnieniach

– Przede wszystkim, ja po to zostałem zatrudniony, żeby doprowadzić do sytuacji kiedy ten zespół będzie wyglądał na boisku i punktował tak, jak sobie życzą prezes, kibice i wszyscy wokół. Oczywiście, że widzę i wiem gdzie są problemy. Sytuacja jest trochę skomplikowana, bo jest późno i nie ma aż tyle komfortu, jeśli chodzi o przygotowanie tego zespołu. Wierzę, że swoim doświadczeniem, możliwościami, kontaktami i wiedzą, zachowując w tym wszystkim pokorę, jestem w stanie wspólnie z prezesem i ludźmi wokół ten zespół poukładać. Na ten moment wszystko jest bardzo płynne, też nie wiadomo kto w zespole jeszcze zostanie, bo są zapytania o niektórych zawodników, więc na decyzje personalne jeszcze przyjdzie czas. 

O filozofii:

– Bardzo podobnie z prezesem rozumiemy filozofię tego, jak ten zespół ma wyglądać i jak chcemy grać. Nie będziemy odchodzić od filozofii, którą tutaj od kilku lat ŁKS przyjął. Będziemy chcieli grać piłkę ofensywną, a nie koncentrującą się tylko na przeszkadzaniu. Oczywiście, nie wszystko w poprzednich sezonach wyglądało tak, jak wszyscy by sobie życzyli. Zdecydowanie, jeśli chodzi o ofensywę i to co miał zespół miał w swoich szeregach, z mojej perspektywy zdecydowanie zawiodło. Rozumiem, że patrzymy pod kątem defensywy, że chłopaki popełniali błędy i przekładało się to na punkty. Natomiast dla mnie największym rozczarowaniem była postawa formacji ofensywnej. Jestem przekonany, że tych chłopaków było stać na więcej. Jak spojrzymy na dorobki strzeleckie napastników, no to naprawdę szkoda, że choćby jeden z nich nie dał gwarancji strzelenia nawet 10 bramek, bo to by zdecydowanie miało przełożenie na tabelę. Chcemy ten zespół przebudować, zmienić trochę balans, ale finalnie ŁKS będzie chciał wygrywać, grać w piłkę do przodu. Na to będzie potrzeba trochę czasu, to jest proces, jego początek. Odpowiednie personalia, czas nas troszeczkę goni, ale wierzę, że sobie poradzimy. 

O obcokrajowcach

– Jakość to jest fundament wszystkiego, natomiast ja byłem w szatni i wiem, jak to wygląda z drugiej strony. Wiem, że tutaj jest odpowiedni balans do zachowania, nie można pójść albo w jedną albo w drugą stronę. Te proporcje nie mogą zostać zachwiane, bo wtedy pojawiają się problemy. Wierzę, że znajdziemy przede wszystkim Polaków, oczywiście, jak to mają być zawodnicy zza granicy to musi być ktoś, kto podnosi poziom. Nie tylko piłkarsko, ale też mentalnie, również w szatni będzie umiał się odnaleźć, pomóc młodszym chłopakom i zainspirować ich do tego, żeby swoje umiejętności podnosić. Ja to widzę nieco bardziej globalnie i jeśli tak miałoby być, to taki zawodnik będzie miał szansę tu trafić.

Foto: ŁKS Łódź