Ireneusz Mamrot: To nie jest jakiś slogan, że w piłkę gra się dla kibiców

Przed spotkaniem z Górnikiem Łęczna trener Ireneusz Mamrot odpowiedział na pytania nadesłane przez dziennikarzy. Zostały poruszone tematy możliwych debiutów w pierwszym zespole, powrocie kibiców na stadion oraz samopoczucia w zespole po ostatnim zwycięstwie.

O sytuacji kadrowej:

– Przede wszystkim dwa dni przed wyjazdem [do Niepołomic – przyp.red.] kontuzji nabawił się na treningu Jakub Tosik, na pewno z niego nie mogliśmy skorzystać. Natomiast już na miejscu niedyspozycję złapał Maks Rozwandowicz, prawdopodobnie jakiś wirus, na pewno nie koronawirus, taki dwu-trzydniowy, który nie pozwolił mu funkcjonować i w tym tygodniu już trenuje. Tak te sprawy wyglądają, poza Piotrkiem Janczukowiczem, który myślę, że jeszcze minimum tydzień nie będzie trenował z zespołem, więc ta przerwa jeszcze trochę potrwa. Tych rezerwowych było trochę mniej, [podczas meczu z Puszczą – przyp. red.] ale tak jak powiedziałem, wraca teraz Maks, więc na pewno będzie większa zawodników do mojej dyspozycji.

O powrocie kibiców na stadion przy al. Unii 2:

– Przede wszystkim to nie jest jakiś slogan, czy banał, że w piłkę gra się dla kibiców, bo tak jest i nawet ten niewielki stadion w Niepołomicach, kiedy trochę ludzi przyszło, już inaczej się ten mecz odczuwa. Tu na pewno liczymy mocno na wsparcie fanów. Wiadomo, że mamy za sobą dosyć trudny okres i na pewno bardzo apelowałbym i prosił o wsparcie drużyny i mnie, żeby nieśli dopingiem zespół. Wiemy po rozmowie z zawodnikami, że im to bardzo pomaga i dobrze się czuli tutaj, także nie ukrywam, że jesteśmy z tego faktu bardzo mocno zadowoleni.

O tym czy trener widział poprzedni mecz ŁKS-u z Górnikiem i jak ocenia jego styl :

– Tak, widziałem tamten mecz. Górnik ma swój określony styl, w którym jest bardzo konsekwentny. Trener Kiereś pracuje bardzo długo już w Łęcznej, na pewno sposób, który on nakreślił widać, że jest realizowany. W ten sposób zrobili awans, teraz też są w czołówce w I lidze, więc są bardzo konsekwetni w tym graniu. My na pewno powoli też wdrażamy ten mój pomysł, który ja chcę mieć na zespół i cieszę się, że tego symptomy były w Niepołomicach, aczkolwiek uważam, że z Jastrzębiem zawiodła przede wszystkim skuteczność, bo też ta gra na pewno nie była tak zła jak sugeruje to wynik.

O tym czy zawodnicy nie będą grali zachowawczo, ze względu na wielu zagrożonych pauzą za żółte kartki:

– Nie, tutaj nie ma kalkulacji, nie możemy mysleć o tym, każdy najbliższy mecz jest najważniejszy i nie można zagrać meczu na 50%. Co z tego, że ktoś nie wyleci za kartki jak nie damy z siebie wszystkiego i wynik nie będzie taki jak byśmy chcieli. Nie można kalkulować, musimy grać na maksa, oczywiście idealnie by było gdyby do końca nikt nie wyleciał, a wersja optymistyczna żeby to było maksymalnie po jednym zawodniku zawsze co mecz, to też jest zawsze łatwiej zastąpić. No ale może być tak, że wyleci trzech czy czterech i musimy być na to przygotowani.

O tym czy mecze z Górnikiem i Miedzią są kluczowymi spotkaniami w tym momencie:

Przede wszystkim to jest jutro mecz z Łęczną i to jest dla mnie najważniejsze i nie myślimy o meczu w Legnicy. O meczu w Legnicy zaczniemy myśleć po ostatnim gwizdku w meczu z Górnikiem Łęczna, bo to jest dla nas najważniejszy mecz w tym momencie. Oczywiście, oglądałem środowe spotkanie Miedzi Legnica, bo to jest normalna rzecz, że musimy przeciwnika analizować, ale na dzisiaj kluczowe jest to jutrzejsze spotkanie z Górnikiem Łęczna i to na nim się koncentrujemy. 

O grze formacją 3-5-2:

– Na pewno nie było to typowe ustawienie 3-5-2, natomiast budowaliśmy grę w dużej części meczu przez trójkę zawodników. Mamy ten wariant przygotowany, mamy również inne i na pewno nieźle to funkcjonowało w Niepołomicach, no i chcielibyśmy to kontynuować.

O możliwym debiucie Oskara Koprowskiego:

Wiadomo, trenuje z nami, to trzeba brać pod uwagę, też nie ma co ukrywać, że są zawodnicy, którzy nie mogą grać – Jakub Tosik z powodu kontuzji, Maks Rozwandowicz jest zagrożony kartkami, tak samo środkowi obrońcy. Oskar może wystąpić zarówno na środku obrony, jak i na pozycji defensywnego pomocnika, więc dlatego trenuje z nami, chcę, żeby poznał te rzeczy, które trenujemy, żeby łatwiej było mu się dostosować. Dlatego w tym momencie cały czas już z nami trenuje i oczywiście ten debiut zbliża się, nie wiem czy to będzie teraz, czy będzie za tydzień, ale na pewno biorę to pod uwagę.

O tym czy druga połowa z Puszczą to był pokaz umiejętności Rycerzy Wiosny, których nie potrafili ostatnio pokazać na boisku:

– Cieszy postawa, też bym zwrócił uwagę na to, ale dwie bramki, które strzeliliśmy były po rozpoczęciu od środka boiska. Wymieniliśmy sporo podań, zwłaszcza przy bramce na 1-1 w drugiej połowie, przeciwnik nie miał kontaktu z piłką, tak samo przy bramce na 3-2. Tak, rzadko takie bramki padają i to nas cieszy, natomiast ja bym nie chciał, żeby to był tylko taki jeden mecz. Były już takie przebłyski, nawet w pierwszej połowie z Radomiakiem, ale to trzeba zrobić wszystko, żeby takich fragmentów meczu było jak najwięcej, żebyśmy te sytuacje stwarzali. Ja myślę, że w Niepołomicach stworzyliśmy sobie jeszcze kilka innych sytuacji, natomiast na pewno przeciwnik też stworzył, o tym trzeba pamiętać i to musimy poprawić. Tak jak powiedziałem, przede wszystkim cieszę się, że tak padły bramki, bo to mi jako trenerowi na pewno pomaga w tym, żeby zawodnicy łatwiej adaptowali, a przede wszystkim przekonani byli do tego co robimy na treningach, bo wówczas widzą, że to przynosi efekty.

O tym czy Adam Marciniak jest podstawowym lewym obrońcą u trenera Mamrota:

– To zależy od dyspozycji zawodników, Adrian Klimczak grał krótko z Jastrzębiem i na pewno oczekiwałem lepszej zmiany, ale na pewno widać, że wpłynęło to odpowiednio na niego, bo dobrze pracuje na treningach i tamten mecz to już jest historia. To, że nie wszedł w Niepołomicach to po prostu było względami taktycznymi, były inne zmiany potrzebne w końcówce meczu i tak jak powiedziałem po meczu one na pewno pomogły, ale normalnie jest brany pod uwagę na najbliższe spotkanie.

O tym czy ostatnie zwycięstwo dało zawodnikom więcej pewności siebie:

– Na pewno widać, że zawsze trenuje się inaczej po wygranym meczu i widać to po zawodnikach. Nie chcę wymieniać po nazwisku i kogoś tam chwalić, ale widać, że ten występ kilku z nich pomógł. Natomiast poprzedni mecz to już jest historia i teraz kluczem jest, żeby zagrać drugi dobry mecz, jeszcze wyeliminować błędy, które popełniliśmy i wygrać spotkanie. To jest taka druga, która na pewno będzie podnosiła tę pewność siebie zawodników. 

Fot. Łukasz Żuchowski