Ireneusz Mamrot: Przegraliśmy spotkanie, nad którym mieliśmy kontrolę

Na konferencji prasowej po meczu z Arką Gdynia trener Ireneusz Mamrot twierdził, że jego podopieczni przegrali mecz, który niemalże w pełni kontrolowali. Zdaniem szkoleniowca ŁKS-u jego rywale nie strzelili goli po swoich akcjach, a dwóch prezentach od gospodarzy.

O meczu:
– Do tej pory ciężko mi uwierzyć, że przegraliśmy spotkanie, nad którym zwłaszcza w pierwszej połowie mieliśmy kontrolę. Dominowaliśmy na boisku i praktycznie już w 30 sekundzie spotkania stworzyliśmy sobie bardzo dobrą sytuację. Graliśmy naprawdę dobrze i jedyne czego zabrakło to więcej gdzieś tych uderzeń.

O bronieniu prowadzenia 1:0:
– Na pewno nie takie było założenie. Od razu w przerwie mówiliśmy, że dalej gramy tak wysoko i szukamy drugiej bramki. Na pewno w tym pierwszym okresie cofnęliśmy się za nisko, ale paradoks polega na tym, że my tą bramkę później straciliśmy w momencie, kiedy kilka kontr wyprowadziliśmy. 

O Mikkelu Rygaardzie:
– Nie chcę gdzieś tam publicznie wystawiać zawodnikom oceny. To są takie rzeczy, które gdzieś tam na pewno mówię przy analizach meczu czy w cztery oczy z zawodnikiem.

O różnicach między pierwszą, a drugą połową meczu:
Ja się nie zgadzam, że zespół na drugą połowę nie wyszedł wcale. Może w pierwszych 15 minutach za mocno się cofnęliśmy, ale później mieliśmy swoje sytuacje. Myślę, że ostatnie 15-20 minut to była nasza przewaga. Przede wszystkim ocenę meczu zawsze determinuje wynik. A ja uważam, że to nie były bramki, które Arka sobie wypracowała, ale takie, które my jej podarowaliśmy.

O wyciąganiu konsekwencji po meczu:
– Nie chcę na gorąco podejmować takich tematów. Mecz się przed chwilą zakończył, wygrywa i przegrywa drużyna i o tym trzeba pamiętać.

O późnym dokonywaniu zmian:
– Najpierw mieliśmy wynik, a później te zmiany były przygotowywane. Te zmiany były troszeczkę inaczej przemyślane przy prowadzeniu, ale później musiałem inaczej reagować.

fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport