Ireneusz Mamrot: Prosiliśmy się o tą bramkę

Po meczu z Chrobrym Głogów trener Ireneusz Mamrot nie był zbyt zadowolony. Zdaniem szkoleniowca ŁKS-u jego podopieczni w drugiej połowie wręcz prosili się o stratę bramki, a do wygrania meczu zabrakło stwarzania konkretnego zagrożenia.

O meczu:
– Myślę, że przede wszystkim pierwsza połowa, w której dobrze operowaliśmy piłką i przedostawaliśmy się na 20 metr zespołu Chrobrego powinna spowodować to, że stworzymy sobie więcej sytuacji. Nie możemy grać tylko blisko pola karnego bez żadnych konkretów, bez oddania strzału czy bez piłki dokładnie zagranej w pole karne. Jeżeli chodzi o organizację gry, to byłem zadowolony z pierwszej połowy, aczkolwiek strata piłki na naszej połowie zakończyła się sytuacją sam na sam i rzutem karnym i w tej sytuacji mieliśmy szczęście. Martwi mnie, że po tym niewykorzystanym karnym nie było reakcji drużyny, bo to był pozytywny impuls dla nas. Tymczasem na drugą połowę wyszliśmy tak, że nie ma co ukrywać – o tą bramkę się prosiliśmy w tych pierwszych 15-20 minutach. I straciliśmy tą bramkę i dopiero później zaczęliśmy grać. Myślę, że trochę tych sytuacji stworzyliśmy, bo sam Łukasz Sekulski mógł hat-tricka ustrzelić, to jest jakby pierwsza rzecz. Druga – w mojej ocenie dwa rzuty karne nam się należały, a nie był podyktowany ani jeden. Wracamy do Łodzi bez punktów i trzeba sobie jasno powiedzieć – albo pewne rzeczy zostaną zrozumiane przez drużynę, albo nie. Ostatnia rzecz, którą chciałbym powiedzieć, bo podejrzewam, że będą o nią pytania – zmiana Maksa. Nie ukrywam, że problem był. Maks bardzo dobry mecz dzisiaj grał i niestety dostał przy tym uderzeniu, po którym sędzia nie odgwizdał rzutu karnego, w głowę i nie był w stanie kontynuować gry. Z głową nie ma żartów, widać było jak wygląda i nie wiem co będzie z nim przy następnych spotkaniach. Tak samo z Jakubem Tosikiem – tutaj jest typowy uraz, prawdopodobnie zbity mięsień. W efekcie wracamy bez punktów i z dwoma kontuzjami.

O absencji Carlosa Morosa Gracii:
Mamy teraz bardzo dużo spotkań i uważam, że problem nie był akurat w tym, że Carlos nie grał, a grał Janek, bo to do przerwy wyglądało bardzo przyzwoicie jeżeli chodzi o defensywę. Natomiast naszym problemem nie była dzisiaj linia obrony, tylko druga linia.

O kryciu podczas stałych fragmentów gry:
– Myślę, że na to bardzo dużo czasu poświęcamy i bardzo mocno nad tym pracujemy. Nie ma co ukrywać – mamy zawodników o takiej charakterystyce, która powoduje, że przeciwnicy mają w tym aspekcie przewagę. Dzisiaj jednak przewaga Chrobrego we wzroście była znaczna. Jeżeli zawodnik, który ma 175 cm kryje zawodnika wyższego  15 czy 17 centymetrów, to na pewno nie jest to łatwe.

O grze dośrodkowaniami:
– Przy dośrodkowaniach w polu karnym powinno być więcej zawodników. I cały czas na to zwracamy uwagę i tego wymagamy od zawodników. Natomiast część z tych dośrodkowań była niedokładna przede wszystkim.

fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport