Ireneusz Mamrot: Mamy duże poczucie niedosytu

Po meczu z Radomiakiem wypowiedział się trener Ireneusz Mamrot. Szkoleniowiec Rycerzy Wiosny był nieusatysfakcjonowany wynikiem meczu. Odpowiadał m.in na pytania o zmianę Macieja Wolskiego w końcówce spotkania, jak i słabe wejście w mecz. 

O meczu:

 – Nie ukrywam, że duże poczucie niedosytu mamy. O ile powiedzmy z gry ten mecz był w moim odczuciu wyrównany to na pewno sytuacje stworzyliśmy lepsze. Piotrek Janczukowicz miał w pierwszej połowie miał bardzo dobrą, Maciek miał wręcz wymarzoną. W drugiej połowie w idealnej sytuacji Piotrek źle piłkę przyjął, a myślę że to była znakomita sytuacja. Na pewno żal tych niewykorzystanych sytuacji. A tak, w końcówce meczu zrobiło się niebezpiecznie, bo Radomiak miał sporo stałych fragmentów gry, dysponuje on dobrymi warunkami fizycznymi i na pewno musieliśmy mocno popracować żeby nie stracić bramki. Także na pewno nie jestem zadowolony z tego, że zremisowaliśmy to spotkanie i musimy jechać teraz za trzy dni odrabiać punkty. 

O straconej bramce i słabym wejściu w mecz przez ŁKSiaków:

–  No strata bramki w prosty sposób – bardzo źle się zachowaliśmy przy stałym fragmencie gry. I tak jak wyszliśmy tacy, ja bym nie powiedział ospali. Nie chcę za dużo mówić, bo boję się ugryźć w język, natomiast na pewno my musimy mieć większe poczucie swoich umiejętności. Nie może dopiero stracona bramka powodować tego, że zaczynamy grać tak jak chcemy. Początek meczu był taki, że oddawaliśmy piłkę za szybko, graliśmy z pamięcią drugiej linii. Tak nie możemy tak grać. Po bramce dobrze zareagowaliśmy, ale jak powiedziałem drużynie, że gdybyśmy od początku zaczęli spotkanie w ten sposób to byśmy tego meczu nie zremisowali tylko byśmy go wygrali. 

O tym, której sytuacji zmarnowanej żałuje najbardziej:

– Tak jak wspomniałem, ta Piotrka. Antonio zagrał mu fantastyczną piłkę za linię obrony i gdyby ją dobrze przyjął to już jest sytuacja lepsza niż rzut karny. No niestety, piłka mu odskoczyła, źle ją przyjął. Oczywiście nie mówię o innych sytuacjach, ale ta zdecydowanie była najlepsza. 

O powodach zmiany Macieja Wolskiego w końcówce spotkania:

– Szukaliśmy gdzieśtam mocniej w ofensywie. Od Maćka oczekiwałem, że więcej podłączy się do tych akcji ofensywnych, chcieliśmy wygrać to spotkanie. A też już miał kartkę i też byliśmy wyżej, Radomiak wyprowadzał kontry i też nie chciałem tego meczu w dziesięciu kończyć

O powodach niedokładnych podań Arkadiusza Malarza:

– To jest bardzo trudne pytanie. Bramkarz nie zawsze ma tyle czasu, jeżeli jest pressing zawodnika, ma mało czasu to trudno tutaj, żeby szukał konkretnego grania. Czasami po prostu piłkę musi wybić. Tutaj też zwracamy cały czas uwagę na to i musimy się koniecznie pozbyć tego nawyku, kiedy jest mała odległość między środkowym obrońcą a bramkarzem, żeby w tym momencie nie grać piłki do bramkarza, bo ma naprawdę utrudnioną sytuację. 

Fot. ŁKS Łódź/Cyfrasport