Ireneusz Mamrot: Jesteśmy niezadowoleni, ale ten remis jest sprawiedliwy

Ireneusz Mamrot na konferencji prasowej po spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec nie był zadowolony z końcowego rezultatu, ale jego zdaniem remis jest sprawiedliwym wynikiem. 

Ocena spotkania

– Na pewno pierwsza połowa była słabsza w naszym wykonaniu. Trzeba cieszyć się, że było 0:0 do przerwy, bo Zagłębie było od nas groźniejsze. Mieli bardzo dobrą sytuację, którą wybronił Arek Malarz. Po zmianach lepiej to wyglądało w drugiej połowie – mieliśmy swoje sytuacje i też mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Uważam, że z przebiegu meczu ten remis jest sprawiedliwy, choć jesteśmy z niego niezadowoleni. Nie ma co uciekać od odpowiedzialności. Tak się złożyło w tej kolejce, że wszystkie zespoły z czołówki pogubiły punkty. My też do tego grona dołączyliśmy. Pozytywem jest to, że w drugim kolejnym meczu nie straciliśmy bramki, ale musimy stwarzać więcej sytuacji. Na początku przyszłego tygodnia, będziemy na to mocniej zwracać uwagę. Znam zawodników, ale bardziej poznaję ich w trakcie gry i treningu. Na pewno każdy mecz jest dla mnie nowym doświadczeniem, jeśli chodzi o poznanie zawodników – natomiast nie mamy za wiele tego czasu i musimy to odrabiać w kolejnych spotkaniach. 

Zmiany sporo wniosły do naszej gry

– Nie zgodzę się z tym, że obraz gry się nie zmienił po zmianach w przerwie, bo więcej utrzymywaliśmy się przy piłce i mieliśmy przewagę. Mam zupełnie odmienne zdanie na ten temat, bo mogliśmy przegrywać do przerwy, a po zmianach w drugiej połowie mieliśmy kilka sytuacji – może nie były one stuprocentowe, ale bramkarz rywala stanął na wysokości zadania. Dwie sytuacje też mieliśmy gdy wbiegliśmy w wolny sektor na boku, ale zabrakło finalizacji. Uważam, że zmiany sporo wniosły. Na pewno widziałem, że musimy zaatakować i grać wyżej. Kamil Dankowski miał żółtą kartkę i nie chciałem ryzykować, a pozostałe zmiany były podyktowane względami taktycznymi. A w zasadzie wszystkie trzy. 

O powodzie nieobecności Jana Sobocińskiego w wyjściowym składzie

– W zespole cały czas trwa rywalizacja. Poznaję zawodników i nikomu miejsca za darmo nie dam. Drużyna wie jakie jest moje stanowisko. To, że wygrywamy mecz to nie znaczy, że skład się nie zmieni. Musi być rywalizacja na treningu i dlatego była taka decyzja. 

Duet Moros-Dąbrowski zagrał solidnie w defensywie

– Nie straciliśmy dzisiaj bramki. Są rzeczy, które są do poprawy, ale na gorąco nie chcę się zagłębiać we wnikliwą analizę. Wolałbym się skupić na całym zespole i tutaj zawsze szukam przyczyny, a nie w pojedynczych zagraniach. Aczkolwiek obaj grali agresywnie i w defensywie solidnie zagrali. Zagłębie stworzyło sobie kilka okazji, ale za to nie odpowiada tylko linia obrony. Musimy bronić dobrze jako cały zespół. 

Zagłębie ma duży potencjał 

– Zagłębie Sosnowiec niczym nas nie zaskoczyło. Byliśmy przygotowani, bo oglądaliśmy ich mecze. Na papierze wygląda na to, że to jest ostatni zespół w tabeli, ale mówiłem na konferencji przed meczem, że maja nazwiska, które rozegrały sporo meczów w Ekstraklasie i w CV mają Mistrzostwo Polski – to nie są przypadkowi zawodnicy. Widać było to nawet po tym, że trener Moskal posadził na ławce rezerwowych Szymona Pawłowskiego i wybrał wariant z zawodnikiem, który więcej będzie pracował w defensywie. Uważam, że jest to drużyna, która ma duży potencjał. Z takimi zespołami jest tak, że w końcu musi to „wypalić” i chcieliśmy, żeby to nie stało się w dzisiejszym spotkaniu – tylko od następnej kolejki.

Mieliśmy problem z odbiorem i agresją 

– Problem w naszej grze był bardziej w kreowaniu akcji. Nie było typowych czystych sytuacji. Jedna była bardzo dobra i kilka takich z których można zdobyć bramkę, ale nie były to stuprocentowe sytuacje. Za mało dziś kreowaliśmy sytuacji. W pierwszej połowie mieliśmy problem z odbiorem i agresją. Tu był największy problem – szczególnie w drugiej linii i stąd te zmiany w przerwie. Mieliśmy założenie, żeby odbierać piłki wysoko, a w pierwszej połowie nie wyglądało to tak jak chcieliśmy. 

Foto: ŁKS Łódź / Cyfrasport