Czarna seria nadal trwa. Wisła Płock – ŁKS Łódź 2:1

Piłkarzom ŁKS-u nie udało się przełamać złej passy w starciu z Wisłą Płock. W 7. kolejce PKO Ekstraklasy na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku lepsi okazali się gospodarze, którzy zwyciężyli 2:1.

Na pierwszą bramkę w spotkaniu nie musieliśmy długo czekać. Wszystko zaczęło się od błędu Kamila Rozmusa, dla którego był to debiut w ekstraklasie. Po jego niefortunnym wycofaniu piłki, płocczanie przeprowadzili akcję, która zakończyła się stałym fragmentem gry. Gospodarze wykonywali rzut rożny, a autorem był Dominik Furman. Na listę strzelców wpisał się Grzegorz Kuświk, który dobił uderzenie Damiana Michalskiego. Łódzka obrona niestety po raz kolejny się nie popisała, była to dopiero trzecia minuta gry (1:0).

Podopieczni Kazimierza Moskala nie spodziewali się tak szybkiego ciosu w wykonaniu gospodarzy i zostali zmuszeni do odpowiedzi na sytuację na boisku. W 6 minucie znów mieliśmy niecelne podanie, tym razem źle piłkę do gry wprowadził Jan Sobociński. Furman zagrał do Ricardinho, a ten zdecydował się na indywidualną akcję, którą zakończył niecelnym strzałem na bramkę.

Pierwsza groźna akcja ŁKS-u na bramkę Wisły miała miejsce w 14 minucie. Zaczęło się od przejęcia piłki przez Łukasza Sekulskiego, który odebrał ją Damianowi Rasakowi. Napastnik łodzian zagrał na lewo do Daniego Ramireza, który w polu karnym zdecydował się na strzał. Próba Hiszpana została obroniona przez Thomasa Dahne, a dobitka Bartłomieja Kalinkowskiego została zablokowana. Był to jasny sygnał, że łodzianie będą dążyć do uzyskania korzystnego wyniku.

W 18 minucie nadeszła odpowiedź ŁKS-u na szybko straconą bramkę. Dani Ramirez zagrał ze środka boiska na prawą stronę do Patryka Bryły. Pomocnik ŁKS-u zdecydował się na indywidualną akcję, którą zakończył strzałem zewnętrzną częścią stopy zza pola karnego. Bramkarz Wisły wypluł piłkę przed siebie, a do piłki dopadł Łukasz Sekulski, który wykorzystał błąd golkipera i wpakował futbolówkę do siatki (1:1).

Na boisku nic ciekawego się nie działo, aż do 32 minuty. Źle piłkę do gry wprowadził bramkarz Wisły, po jego wybiciu do futbolówki dopadł Patryk Bryła, który miał bardzo dużo miejsca. Pomocnik ŁKS-u zdecydował się na strzał z linii pola karnego, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Przed końcem pierwszej połowy to gospodarze mogli wyjść na prowadzenie. W 42 minucie Dominik Furman wykonywał rzut wolny, a piłka po jego strzale wylądowała na słupku. W pierwszej części gry już nic się ciekawego nie działo i obie drużyny schodziły na przerwę przy wyniku 1:1.

Druga połowa zaczęła się od dwóch stałych fragmentów gry, które nie przyniosły Wiśle żadnej korzyści. Na boisku oglądaliśmy dużo błędów i nieudanych zagrań z jednej i drugiej strony.

W 63 minucie ŁKS miał świetną sytuację, żeby wyjść na prowadzenie. Dani Ramirez posłał idealną piłkę w pole karne na głowę Łukasza Sekulskiego, ale najskuteczniejszy napastnik łodzian spudłował i futbolówka poleciała nad poprzeczkę, to powinna być bramka.

Ełkaesiacy poczuli szansę na zgarnięcie trzech punktów i zaczęli coraz śmielej atakować bramkę Wisły, ale w sytuacjach piłkarzy ŁKS-u brakowało ostatniego podania i celnego strzału.

Druga połowa była mniej ciekawsza niż pierwsza, a sytuacji nie mieliśmy za wiele. Swoją okazję natomiast wykorzystali gospodarze, a wszystko zaczęło się znów od rzutu rożnego w 75 minucie. Dominik Furman dośrodkował w pole karne, a Łukasz Piątek oddalił zagrożenie, ale tylko na chwilę. Damian Rasak wstrzelił piłkę w pole karne, a Jan Sobociński zbyt lekko ją wybił, z czego skorzystał Giorgi Merebaszwili. Uderzenie gruzina zza pola karnego było precyzyjne i piłka znalazła drogę do bramki, wpadając do niej przy samym słupku (2:1).

W 88 minucie to gospodarze mogli jeszcze strzelić kolejną bramkę, ale strzał głową Ricardinho został obroniony przez Michała Kołbę. Łodzianie mieli jeszcze czas, żeby wyrównać stan rywalizacji, a nawet wyjść na prowadzenie. Żaden z tych scenariuszy jednak się nie sprawdził i do końca spotkania nie zobaczyliśmy już żadnych klarownych sytuacji. Sędzia Krzysztof Jakubik zakończył mecz 7. kolejki PKO Ekstraklasy i niestety dla Łódzkiego Klubu Sportowego była to już piąta porażka, co na tą chwilę oznacza przedostatnie miejsce w ligowej tabeli dla łódzkich piłkarzy.

Niemoc piłkarzy ŁKS-u trwa, a kolejna okazja do przełamania złej passy będzie dopiero po przerwie na reprezentację. Niestety piłkarze i kibice ŁKS-u w niezbyt dobrych nastrojach będą spędzać tą przerwę od rozgrywek ligowych. Najbliższe spotkanie Łódzkiego Klubu Sportowego odbędzie się 15 września o godzinie 15:00 na stadionie w Szczecinie.

 

  1. kolejka PKO Ekstraklasy

Wisła Płock – ŁKS Łódź 2:1 (1:1)

Bramki: Kuświk 3’, Merebaszwili 75’ – Sekulski 18’.

Żółte kartki: Rasak – Juraszek, Sobociński, Guima.

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Składy:

Wisła Płock: Dahne – Stefańczyk, Fojut, Uryga, Michalski (Tomasik 82’) – Ricardinho, Szwoch, Rasak (Ambrosiewicz 76’), Furman, Merebaszwili – Kuświk (Sahiti 71’).

ŁKS Łódź: Kołba – Grzesik, Juraszek, Sobociński, Rozmus – Ramirez, Guima (Wolski 76’), Piątek, Kalinkowski (Kujawa 79’), Bryła (Pirulo 67’) – Sekulski.