Relacja z wyjazdu do Poznania

Koniec września przyniósł wyjazd do Poznania na Wartę. Na meczu zameldowało się 600 fanatyków ŁKS-u i drugie tyle kibiców Lecha Poznań, z którymi tego dnia została przybita zgoda.

31.09.2017 r. WARTA POZNAŃ-ŁKS ŁÓDŹ

Czwarty wyjazd w tym sezonie przypadł nam do Poznania na Wartę. Ptaszki ćwierkały, że coś w ten weekend miało się zmienić w kwestii naszych zgód/układów. Nikt nie potwierdzał ani nie zaprzeczał ale zainteresowanie tym wyjazdem w naszych szeregach było większe niż zwykle. Była jeszcze kwestia liczby biletów dla nas. Mecz na stadionie Warty był imprezą niemasową ale udało się wywalczyć pulę 300 wejściówek dla nas. Jak już wspomniane, zainteresowanie było spore i trzeba było zrobić selekcję. Bilety trafiły do osób, które ostatnimi czasy jeżdżą regularnie na wyjazdy. Tutaj właśnie mamy przykład tego, że warto jeździć na wyjazdy nie tylko tam, gdzie „jadą wszyscy” i takie sytuacje będą się zdarzać, że w przypadku kiedy zainteresowanie jest większe niż liczba przyznanych biletów, w pierwszej kolejności trafiają one do osób jeżdżących. Oczywiście osoby, które nie miały biletów również były zachęcane do wzięcia udziału w tym wyjeździe. Smaczku temu wszystkiemu dodawał fakt, że dzień po naszym meczu Lech podejmował Legię i sporo osób planowało zaliczyć w weekend obydwa mecze. Na początku tygodnia poprzedzającego nasz mecz Lechici na swoich stronach kibicowskich ogłosili mobilizację, żeby wesprzeć nas na tym meczu.

Tym razem zorganizowanego transportu nie było, trzeba było go sobie ogarniać na własną rękę, ale oczywiście ruszaliśmy ze wspólnej zbiórki. Droga do Poznania przebiegła spokojnie na jednym dłuższym postoju. Pod stadionem Warty kręciło się sporo fanów Lecha i po chwili wymieszane bractwo zaczęło się integrować. Sporo osób od nas i Lecha nie miało biletów, zresztą tych do kasy gospodarzy niewiele rzucono. Nastąpił więc wspólny wjazd z bramą po którym kilkaset osób znalazło się na stadionie. Nie wszystkim to się udało, gdyż po kilkunastu sekundach wejście zostało obstawione przez psy. Potem wpuszczane już były tylko osoby z biletami. Zajęliśmy sektor dla gości, niewielki sektor buforowy Nastąpił więc wspólny wjazd z bramą po którym kilkaset osób znalazło się na stadionie. Nie wszystkim to się udało, gdyż po kilkunastu sekundach wejście zostało obstawione przez psy. Potem wpuszczane już były tylko osoby z biletami. Zajęliśmy sektor dla gości, niewielki sektor buforowy oraz sektor obok z niewielką trybunką krytą, na których towarzystwo było ogólnie wymieszane. Około 200 osób stało też za ogrodzeniem po drugiej stronie, skąd mieli dobry widok na murawę, trochę ludzi też na prostej, czy też w ogóle na mecz nie wchodzili, integrując się w okolicach stadionu z Lechitami. W takim przypadku trudno o dokładniejszą naszą liczbę. Coś między 600 a 700 osób. Do tego mniej więcej drugie tyle Lecha. Kolejny raz w dobrej liczbie pokazał się Włocławek, których było 65. Na sektorze gości zawisły flagi „Uliczni Wojownicy”, „ŁKS Łódź Polska”, „ŁKS Łódź”, którą po chwili zamieniła flaga Lecha „YF’98” oraz flagi Lecha-wyjazdówka Ostrowa Wlkp. oraz upamiętniająca zmarłego rok temu kibica Lecha „Grzecha”. Na górze sektora pojawiły się flagi „Krzysiek trzymaj się”, „Suchy trzymaj się”, „Chińczyk trzymaj się” oraz transparent z pozdrowieniami dla chłopaków znajdującymi się po drugiej stronie muru. Na sektorze obok wisiały flagi Lecha „Pyrusy”, „UL’01”, e-Lech’02” „Rataje” i „Kolejorz”. Na początek postanowiliśmy oznajmić kibicowskiej Polsce, że Łódzki K.S. i poznański Lech po 8 latach układu łączy zgoda. Potem bardziej skupiliśmy się na dopingu dla piłkarzy i pozdrawiając też naszych bydgoskich i tyskich ziomali, były też śpiewy na dwie strony z naszymi, którzy stali za ogrodzeniem po drugiej stronie stadionu. Wspólnie też „pozdrawialiśmy” wrogów. W sumie doping był z przerwami, to co się działo na boisku też nie wszystkich interesowało skupiając się bardziej na rozmowach z naszymi nowymi Braćmi. W 60 minucie meczu na obu sektorach za bramką zaprezentowaliśmy wspólne racowisko. Ogółem zapłonęło około 70 rac. Piłkarze na trudnym terenie wywalczyli bezbramkowy remis. Po meczu podeszli pod nasze sektory, przybili „piątki”, zaś potem podziękowali naszym obserwującym spotkanie zza płotu.

Po meczu część naszej ekipy wyjazdowej wraca do Łodzi, zaś większość wraz z naszymi poznańskimi ziomalami opija przybicie nowej, a właściwie to odnowionej po 28 latach zgody. Wiele większych lub mniejszych imprez w różnych częściach miasta, zawiązywanie wielu nowych znajomości, które mamy nadzieję, że będą procentowały w przyszłości. Sporo osób od nas zostawało na niedzielny mecz Lecha z Legią.

W niedzielę od samego rana trwała dalsza łódzko-poznańska zgodowa integracja. Kilka osób pojawiło się też na meczu drużyny Wiary Lecha z SKS 13 tym samym zaliczając w weekend 3 mecze. Zaś na meczu Lechitów z Legią pojawiło się nas ponad 200 osób. Większość stała w jednej grupie w „Kotle”,

sporo osób też na pozostałych sektorach. Zawisły dwie nasze flagi „Uliczni Wojownicy”, „ŁKS Łódź Polska”, oraz transy z pozdrowieniami dla chłopaków, którzy nie mogli być z nami. Na początku meczu młynowy Lecha powiadomił wszystkich o nowej zgodzie, po czym zostaliśmy pozdrowieni. Zresztą potem kilkakrotnie z „Kotła” niosło się głośne „Klubem Łodzi jest ŁKS”. Lech na meczu zaprezentował dwie oprawy. Świece dymne w barwach Lecha i zgód, zaś potem racowisko w asyście flag na kijach i transparentu z okazji 25-lecia zgody Lecha z KSZO Ostrowiec Św. Akurat zbiegło się to ze strzeleniem przez Lecha trzeciej bramki co przypieczętowało efektowne zwycięstwo poznańskiej drużyny. Ogółem na meczu było prawie 40 tysięcy kibiców, w tym 750-osobowa grupa Legii z dwiema flagami. Po meczu cały stadion świętował wraz z piłkarzami zwycięstwo nad największym rywalem, potem kiedy już ucichło głośnym „dziękujemy za gościnę” podziękowaliśmy poznaniakom za ten weekend, co spotkało się z brawami w „Kotle” a po chwili kolejnymi obustronnymi pozdrowieniami. Zaraz po meczu ruszaliśmy w drogę powrotną, chociaż nie brakowało jeszcze osób, które zostały, ale już nie na długo. Wszak weekend dobiegał końca…

Stało się coś co właściwie było czymś naturalnym w światku kibicowskim. Po zawiązaniu układu chuligańskiego, poznawaniu się wielu osób, nie tylko z kręgu chuligańskiego, wspólnych akcjach, wyjazdach, koleją rzeczy było oficjalne przybicie zgody. Bez zbędnego pośpiechu, po 8 latach idealnym momentem stał się miniony weekend. Tak więc teraz Braci mamy trzech-Zawisza, GKS Tychy i Lech :). Wielkie dzięki dla naszych niebiesko-białych Braci za wspomaganie nas na Warcie i ogólnie za udany łódzko-poznański weekend. Oby pierwszy z wielu :). I na pohybel wrogom…

…Łódzki K.S. i Lech Poznań hej! hej!