ŁKS dokonał w niedzielę w Zabrzu naprawdę huzarskiej sztuki. Trzeba bowiem przyznać, że utrata przez Łodzian pierwszej bramki (w 30 minucie gry) poszła w parze z utratą środkowego obrońcy Wlazłego, który już do końca spotkania nie grał. I właśnie w dziesiątkę ŁKS strzelił pięć bramek odnosząc wysokie zwycięstwo, tak wysokie, że trudno je osiągnąć nieraz w pełnym składzie ze znacznie słabszym przeciwnikiem.