MKS Kluczbork to najmłodszy klub występujący I lidze (2-gi poziom rozgrywek). Założony został w 2003 r., w wyniku połączenia KKS-u Kluczbork i LZS-u Kuniów. Jego największym sukcesem, jak do tej pory, jest zajęcie 6. miejsca w rozgrywkach I ligi, w ubiegłym sezonie.
Dzisiejsze łódzkie gazety skupiają się przede wszystkim nad sobotnim meczem z MKS Kluczbork oraz nad szansami łodzian w tym meczu. Analizują również postawę w pierwszych sześciu kolejkach obecnego i poprzedniego sezonu. Wynika z tego, że start w tym roku ełkaesiacy mają o niebo lepszy...
Marcin Adamski jednak nie zagra w najbliższym meczu z MKS Kluczbork. Kontuzja jakiej obrońca ŁKS nabawił się w spotkanbiu z Podbeskidziem wykluczy go z gry na kilka tygodni.
Łódzkie gazety rozpisują się dzisiaj nad kontuzjami jakich nabawili się piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego oraz nad tym żeby nie lekceważyć najbliższego rywala czyli zespołu MKS Kluczbork.
Piłkarze ŁKS-u znowu udowodnili, że się nie poddają i grają do końca i w ostatnich sekundach spotkania z liderem wywalczyli cenny punkt. Niepokoić może jednak fakt, że łodzianie po raz kolejny przespali pierwszą połowę meczu.
Po pierwszoligowym meczu na szczycie między Podbeskidziem Bielsko-Biała a ŁKS-em Łódź, zakończonym remisem 1:1, na pomeczowej konferencji prasowej swoimi spostrzeżeniami na temat spotkania podzielili się szkoleniowcy obu drużyn.
Przed meczem nie bylibyśmy zadowoleni z jednego punktu – powiedział po spotkaniu zdobywca bramki dla ŁKS-u – Marcin Mięciel. Rozczarowania nie krył też strzelec gola dla Podbeskidzia – Adam Cieśliński.
Po raz kolejny w przeciągu dwóch tygodni piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego w ostatnich minutach spotkania wywalczyli ligowe punkty. W poprzedniej kolejce ełkaesiacy dzięki trafieniu Marcina Mięciela pokonali Górnik Łęczna 1:0. Dzisiaj były legionista ponownie zdobył bramkę w ostatnich sekundach i zapewnił ŁKS-owi niezwykle istotny punkt. Cenny tym bardziej, że zdobyty z aktualnym liderem rozgrywek.
Do 90. minuty piłkarze z Bielska-Białej prowadzili z ŁKS-em, ale w ostatnich sekundach spotkania Marcin Mięciel strzałem głową doprowadził do remisu. W meczu na szczycie I ligi sprawiedliwy remis.
Przed podopiecznymi Andrzeja Pyrdoła najtrudniejsze zadanie w tym sezonie. W sobotę ełkaesiacy pojadą do Bielska-Białej, gdzie zmierzą się z prowadzącym w ligowej tabeli Podbeskidziem.
Podbeskidzie Bielsko-Biała powstało w latach 90-tych w wyniku fuzji dwóch klubów: Włókniarza Bielsko-Biała oraz DKS-u Komorowie. Piłkarze z miasta „Malucha” są jednocześnie kontynuatorami powstałego na początku XX wieku Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Sportowego (BBTS). Do ich największych sukcesów należą zajęcie 4. miejsca w I lidze (2-gi poziom rozgrywkowy) w 2009 roku oraz dwukrotne dotarcie do 1/8 Pucharu Polski. Ponadto, pięciokrotnie udało im się wywalczyć Puchar Polski Beskidzkiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej.
Kolejny rywal piłkarzy Łódzkiego Klubu Sportowego należy do najsilniejszych w I lidze. Piłkarze z południa Polski to lider po 5. kolejkach i najskuteczniejszy zarazem zespół w rozgrywkach. Przyjrzyjmy się pokrótce kadrze Podbeskidzia…
Już w sobotę piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego zmierzą się na wyjeździe z liderem pierwszoligowych rozgrywek - Podbeskidziem Bielsko-Biała. Niestety, z powodu zamkniętego sektoru gości po raz kolejny kibice ŁKS-u nie obejrzą spotkania na żywo. Na szczęście na meczu będzie redakcja ŁKSFANS.pl, która przeprowadzi relację LIVE! z tego ciekawie zapowiadającego się pojedynku.
Piłkarze ŁKS-u pokonali w niedzielę Górnika Łęczna 1:0 i jest to powód do zadowolenia. Kibice klubu z al. Unii najbardziej chwalą po tym pojedynku Bogusława Wyparło, Michała Łabędzkiego i Jakuba Koseckiego, a niepokoją dyspozycją kilku innych graczy.
Nie milkną echa po niedzielnym zwycięstwie Łódzkiego Klubu Sportowego z Górnikiem Łęczna. Łódzka prasa porusza dzisiaj również temat ewentualnych wzmocnień zespołu z al. Unii Lubelskiej 2 tuż przed końcem okienka transferowego.
Na pomeczowej konferencji prasowej stawili się szkoleniowcy obu zespołów, a także bramkarz ŁKS-u – Bogusław Wyparło. Dwaj przedstawiciele łódzkiego zespołu byli zadowoleni ze zwycięstwa i podkreślali dobrą grę rywala.
Piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego pokonali Górnika Łęczna 1:0. Zawodnicy Rycerzy Wiosny podkreślali w pomeczowych wypowiedziach, że najważniejsza w niedzielę była wygrana, a nie styl.
Niepokonany jeszcze w tym sezonie u siebie ŁKS kontra Górnik Łęczna, który na wyjeździe w tej rundzie jeszcze nie wygrał. Jeśli w niedzielę łodzianie pokonają zespół z Lubelszczyzny, utrzymają ścisły kontakt z ligową czołówką.
W dzisiejszej prasie dominuje jeden temat – spotkanie Łódzkiego Klubu Sportowego z Górnikiem Łęczna. Niestety, nie dochodzą do nas pomyślne wiadomości. Łódzkie gazety informują o problemach zdrowotnych zawodników klubu z al. Unii Lubelskiej 2.
Górnik Łęczna, nasz najbliższy przeciwnik, został założony 20. września 1979 roku. Od ponad 10. sezonów jest najlepszą drużyną na terenie Lubelszczyzny, zaliczając w tym czasie 4 sezony w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W niedzielę naszym piłkarzom przyjdzie się zmierzyć z Górnikiem Łęczna. I znów nie będzie to łatwa przeprawa, bo łatwych w I lidze nie ma, a zespół z Lubelszczyzny dysponuje niezwykle ciekawą kadrą bardzo ofensywnie nastawionych zawodników.
Po raz ostatni Górnik Łęczna gościł na al. Unii Lubelskiej 2 niecały rok temu, przy okazji meczu I ligi, który rozegrano 17 października. ŁKS po bardzo ciekawym widowisku pokonał rywala 4:2.
ŁKS potrzebował aż 120. minut, aby rozstrzygnąć na swoją korzyść pucharowy pojedynek z Olimpią Elbląg. Najważniejsze jednak, że podopieczni trenera Pyrdoła pokonali drugoligową przeszkodę i zagrają w kolejnej rundzie.
Od meczu z Wartą minęło już prawie 48 godzin, ale kibice ŁKS-u ciągle nie mogą pogodzić się z dotkliwą porażką swoich ulubieńców. Piłkarze najstarszego łódzkiego klubu będą musieli w nadchodzącym tygodniu porządnie przeanalizować swoją postawę w spotkaniu z poznaniakami i wyciągnąć stosowne wnioski. Postanowiliśmy ułatwić pracę naszym zawodnikom oraz sztabowi szkoleniowemu biało-czerwono-białych i prezentujemy 7 powodów, które przyczyniły się do pogromu ełkaesiaków przez Piotra Reissa i spółkę.
Występ piłkarzy ŁKS-u w Poznaniu był tak smutny, jak jesienna ramówka jednej z telewizyjnych stacji komercyjnych i poważnie zachwiał wiarą kibiców przed kolejnymi spotkaniami. Szkoda punktów, straconych goli i nerwów sympatyków biało-czerwono-białych.