Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda – mówią, choć nie wprost, miejscy urzędnicy mieszkańcom swojego miasta po podpisaniu umowy na budowę stadionu. Wielu łodzian podejrzewało, że nasi włodarze nie zdołają sprawy załatwić porządnie, od początku do końca i znów się naszymi możnowładcami… nie rozczarowali.
W zimowe wieczory, w trakcie których odpoczywamy od sportowych emocji zalecam lekturę klasyki i to najlepiej tej związanej z historią. Może nie jest ona tak ciekawa jak wydawnicze bestsellery, może i jej język przysparza niekiedy nieco problemów, ale należy ją poznać, a jej słowa warto zapamiętać.
Miły prezent gwiazdkowy sprawiły swoim kibicom koszykarki Łódzkiego Klubu Sportowego w ostatni weekend, pokonując wysoko swoje rywalki zza miedzy, drużynę Widzewa. Zwycięstwo to w dużej mierze zawdzięczają swojej nowej liderce – Stephanie Raymond.
O Marcinie Adamskim, zbliżających się derbach pod koszem, sekcji basketu męskiego i nade wszystko o niedzielnej imprezie wigilijnej parę słów powiemy z pewnością mniej rzetelniej niż fachowcy, mniej obiektywnie niż specjaliści, ale na pewno bardzo szczerze.
Piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego dwa dni temu zakończyli zmagania ligowe w zbliżającym się do końca roku. Pewien etap pracy zakończył również ich trener, Ryszard Tarasiewicz, który wkrótce przystąpi do ważnych rozmów z właścicielami klubu.
ŁKS nie musiał, ba nie powinien nawet przegrać z wicemistrzem Polski. W niedzielę łodzianie byli zespołem odrobinę lepszym od Śląska, ale zabrakło dojrzałości i przede wszystkim zwykłego, boiskowego fartu.
„Może warto zrobić oddzielną ligę? Kluby pomorskie, do tego Anwil, Zastal i Turów. I mielibyśmy chyba dość dobrego poziomu ligę, która powinna być prywatna.” – pisze na swoim blogu Tomasz Pacesas.
Przyznaje sie... zwątpiłem. Ostatnie wyniki osiągane przez naszych koszykarzy spowodowały, że i we mnie zaczęło kiełkować ziarno zwątpienia połączone ze zniecierpliwieniem, a w pewnym momencie i złością. Pytanie tylko czy były (są) ku temu by wątpić jakieś obiektywne przesłanki?
Przeżywający wyraźny kryzys sportowy Lech w sobotni wieczór sprowadził piłkarzy ŁKS-u do parteru. Grająca bez wyrazu drużyna z miasta włókniarzy jeszcze nie stoi nad pierwszoligową przepaścią, ale zbliża się do niej w zastraszającym tempie.
Ostatnie wieści dochodzące z obozu piłkarzy i koszykarzy nie napawają optymizmem kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego. Dlatego też pod lupę postanowiłem wziąć dziś sekcję, która w ostatnich miesiącach przysparza nam swoimi wynikami najwięcej radości – sekcję żeńskiej koszykówki.
Nad Łódzkim Klubem Sportowym po raz kolejny zebrały się czarne chmury. Jak pokazuje przeszłość, jego kibice nie powinni być tym wcale zdziwieni, choćby z tego względu, że klub do ludzi z nim związanych nie miał nigdy szczęścia.
Bełchatowska klęska była kolejnym aktem toczącego się na naszych oczach przez ostatnie tygodnie dramatu. Byle do wiosny, byle do nowego stadionu, byle do kolejnego… cudu.
Ostatnio bardzo dużo niestety niezbyt pozytywnie pisze oraz mówi się o drużynie koszykarskiej. Zespół przegrywa mecz za meczem i do znudzenia słychać z każdej strony głosy o postawie ełkaesiaków. Zapraszam do przeczytania krótkiego komentarza przed zbliżającym się spotkaniem w Warszawie.
Miniony weekend kibicom Łódzkiego Klubu Sportowego nie przyniósł zbyt wielu radości. Jedynym pozytywem była efektowna wygrana koszykarek, które łatwo poradziły sobie w starej zasłużonej hali przy al. Unii Lubelskiej 2 z drużyną z Bydgoszczy. Zgoła odmienne nastroje panowały dzień później w znajdującej się w pobliżu Atlas Arenie – koszykarze po raz trzeci z rzędu przegrali wysoko, nie pozostawiając po sobie dobrego wrażenia.
Ostatni weekend przyniósł sporo rozczarowań kibicowi Łódzkiego Klubu Sportowego, którego wszystkie zespołowe sekcje schodziły z boiska bądź parkietu pokonane. Najbardziej zabolała i zaskoczyła klęska piłkarzy, którzy przegrali bardzo wysoko z chorzowskim Ruchem, co w konsekwencji przyniosło zatrudnienie nowego szkoleniowca.
Z nieba do piekła. W ciągu kilku dni humory kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego poprawiały się i psuły, niczym przyczepione do sinusoidy. Miniony weekend był dla nas jednym z najgorszych w tym roku i to nie tylko z powodu czterech porażek...
Ostatnie godziny wylały na rozgrzane głowy kibiców ŁKS-u kubeł zimnej wody. Odejście trenera Michała Probierza może mieć smutne dla nas konsekwencje, co gorsza cała sytuacja pokazuje, że w klubie mimo starań, nadal jest bardzo ciężko.
Marek Saganowski „uciszył” w niedzielne popołudnie Arenę Kielce i pokazał, że kierunek obrany przez osoby pokroju Keniga, Urbanowicza, Wieszczyckiego i Probierza jest właściwy. Recepta na przełamanie jest prosta – w miejsce bylejakości - konkretny pomysł, w miejsce miernoty – walka.
Ostatni weekend był szczególny dla Łódzkiego Klubu Sportowego. Liczące sobie ponad 100 lat najstarsze istniejące stowarzyszenie sportowe w naszym mieście było organizatorem czterech spotkań ligowych, w tym aż trzech na poziomie ekstraklasy.
Brak słów… skomentował Adam Westfal kolejny, tragiczny w tym sezonie błąd sędziego relacjonując niedzielną potyczkę Łódzkiego Klubu Sportowego z Wisłą Kraków. Brak, czy nie brak… mówić o tym trzeba.
Wczorajsze spotkanie pomiędzy Łódzkim Klubem Sportowym a Widzewem zamykało 10. serię spotkań polskiej ekstraklasy. Pojedynek derbowy, jak to ma miejsce w takich przypadkach, był hitem kolejki i dzień po jego rozegraniu z całą pewnością można stwierdzić, że tej randze sprostał. Miast skupiać się na niezłym poziomie gry, wiele osób pochyla czoła nad sytuacją z 54. minuty…
Po końcowym gwizdku Michał Probierz pokazał Widzewowi to, co Kwinto w filmie Janusza Machulskiego pokazał Kramerowi. Przysłowiowe „ucho od śledzia” to najlepszy komentarz wygranych przez ŁKS 61. derbów Łodzi.
Niewiarygodną wręcz bezczelnością wykazują się w tym sezonie działacze Asseco Prokomu Gdynia. Cóż tak to najczęściej jest, że jak da się palec to druga strona, chce zaraz całej ręki…
Za nami dwa spotkania naszych koszykarzy w Tauron Basket Lidze. Czy jesteśmy mądrzejsi niż przed startem rozgrywek? Jedno jest pewne, na pewno warto było czekać tyle lat na awans do TBL.
Michał Probierz nikogo nie ma zamiaru czarować. ŁKS przynajmniej do zimy nie będzie grał ładnej piłki. Ważne jednak, że raz - piłkarze nie odstawiają nogi, dwa – z meczu na mecz piłka przeszkadza im na boisku coraz mniej.
Trener Probierz jest znany z ostrych komentarzy i kontrowersyjnych decyzji. Także personalnych. W Jagiellonii w otwartym konflikcie był z Kamilem Grosickim, na rezerwę odsyłał Frankowskiego. Zawsze z komentarzem o dobru drużyny jako najwyższej wartości. W ŁKS-ie właśnie odesłał do Młodej Ekstraklasy Smolińskiego i Kłusa. Sensacja?
Na pięknej Dialog Arenie, w piękne sobotnie popołudnie, po pięknym (dość) meczu, ŁKS doznał z Zagłębiem Lubin tak zwanej pięknej porażki. Pięknie przegrywać też trzeba umieć, ale czy w naszej sytuacji można to zapisać na plus?
ŁKS zdobył w meczu z Górnikiem punkt, czy stracił raczej dwa? Wśród kibiców biało-czerwono-białych zdania są podzielone i trudno się temu dziwić - analiza sobotniej konfrontacji w Bełchatowie nie daje jednoznacznej odpowiedzi.
W przyrodzie bilans i tak zawsze musi wyjść na zero. Bez względu na to, jak bardzo świat wydaje się niesprawiedliwy, równanie z lewej strony prędzej czy później pokryje się z równaniem po prawej. Tak właśnie stało się w Krakowie…